Strona główna


<< Droga ku jasnej świadomości >>

 

Rozdział 01 - „Wolność od negatywnych emocji”

 

Spis treści rozdziału:
01-01) Ogólna informacja o negatywnych emocjach (NE) i wolności od nich.
01-02) Usuwanie i tłumienie NE.
01-03) Pierwsze kroki w drode do zbadania i usunięcia NE.
01-04) Praktyka cyklicznego odczuwania NE.
01-05) Inne praktyki usuwania NE.
01-06) Praktyka zwrotu uwagi (ZU).
01-07) Typowe błędy.
01-08) Praktyka kondensacji.
01-09) Zadowolenie, «nic-się-nie-dzieje», jasno-szary stan.

01-01) Każdego dnia, w każdej minucie ludzie przeżywają negatywne emocje („NE”): zazdrość, litość w stosunku do siebie, strach, gniew, nienawiść, irytację, niezadowolenie, obrazę, szaleństwo, zakłopotanie, obelgę, złość, zawiść, lęk, niepokój, trwogę, pogardę, wstręt, wstyd, upokorzenie, mściwość, apatię, lenistwo, smutek, tęsknotę, rozczarowanie, chciwość, i tak dalej, i tak dalej.

Praktyka bezpośredniej drogi („PBD”), opisana w tej książce, polega na konsekwentnej wymianie niechcianych przez Ciebie spostrzeżeń na pożądane. Aby to osiągnąć należy posiadać radosne pragnienie (tj. pragnienie, któremu towarzyszy oczekiwanie) tej zamiany spostrzeżeń i kultywowanie go uparcie i zdecydowanie, dopóki powstający na nowo nawyk nie pokona poprzedniego, niegdyś mechanicznie utworzonego. Nazywam tę drogę „bezpośrednią” właśnie dlatego, ponieważ do jej realizacji potrzebny jest jedyny istotny warunek – posiadanie radosnego pragnienia zmiany spostrzeżenia, pojawiającego się w Tobie. W miarę tego, jak człowiek, zajmując się PBD, osiąga stan bezwzględnej eliminacji zauważalnych przez niego NE (patrz dalej), zauważa on także, jak się okazuje, iż oprócz silnych i zauważalnych NE ciągle przeżywa on ogromne ilości drobnych NE. Nie przesadzając można powiedzieć, że prawie każdemu spostrzeżeniu towarzyszy drobny wybuch NE (najczęściej są to niezadowolenie, negatywny stosunek, niepokój), za którym ciągnie się ledwo zauważalny „ogon”, podsycający i bez tego juz istniejące mocne negatywne tło. Wszystko razem wzięte stwarza potwornie trującą atmosferę. Skutki tego są przerażające, zgubne.

Po pierwsze, doprowadza to do stanu, który nazywamy „starzeniem się”, i zaczyna się to nie w wieku 40 lat, a w wieku 22-25 lat, przy czym ten stan bardzo szybko postępuje. Skóra staje się nie tylko mniej gładka, ale również nieprzyjemna dla oka i w dotyku; ciała i twarze stają się opuchnięte, szpetne, zniekształcone, obrośnięte w tłuszcz albo na odwrót – są bardzo kanciaste. Zapachy stają się nieprzyjemne, ostre. Samopoczucie bez przerwy się pogarsza, jednak w związku z tym, że proces ten przebiega dosyć wolno, człowiek przyzwyczaja się i nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że dokonują się bardzo nieprzyjemne zmiany – rano budzisz się rozbity, wieczorem zasypiasz – jakbyś pogrążył się w obłęd, pojawiają się jęczenie, apatia, zniechęcenie, potrzebna jest coraz większa liczba środków pobudzających – kawa, mechaniczny seks, prymitywne doznania. A spójrz na naszych staruszków. Odłóż na bok polityczną poprawność, spójrz na nich z całą szczerością, na którą Cię stać. Przecież obraz jest przerażający. Ich ciała i twarze są materialnym ucieleśnieniem NE, które oni przeżywali całe swoje życie i przeżywają nadal. Jest to na tyle pospolite, że wydaje się rozumieć samo przez się; że inaczej nawet się nie da; że starość to nieuniknione wyniszczenie, brzydota, cierpienie, tępota, agresja. Ale w Indii, Nepalu, Tybecie, na Sri-Lance w tybeckich klasztorach można zobaczyć bardzo starych ludzi, i jak znacznie różnią się oni od naszych! Ich twarze, intonacje, nawyki wywołują dużą sympatię, ich zestarzałe ciała nie wyglądają wstrętnie, ich oczy często dosłownie olśniewają.

Po drugie, jestem absolutnie przekonany, że prawie nie istnieją, albo nawet wcale nie istnieją takie choroby, które nie były by spowodowane właśnie NE. Zgodnie ze współczesną religią ludzie chorują przez wirusy i mikroby, jednak wierzę, że te same wirusy i mikroby zaczynają swoją niszczącą robotę właśnie w ciałach ludzi, którzy szczególnie mocno są dotknięci NE, przy czym nie jest trudno znaleźć zależność między odpowiednimi chorobami i typem dominujących NE. Ludzie, którzy zajmują się PBD i osiągają coraz to większe stopnie wolności od NE, czasami doświadczają wybuchów starego nawyku przeżywania NE, i wtedy ze zdziwieniem zauważają, że z ciałem zaczyna się dziać coś niewyobrażalnego – zaczyna ono odczuwać bóle, a w niektórych miejscach nawet zdecydowanie boleć, narzuca się bolesna ciężkość, ociężałość, niezwykłe zmętnienie fizyczne, apatia, i to wszystko po jakiejś godzinie, półgodziny doświadczania negatywnego tła, już po kilku nieusuniętych wybuchach NE! W tych momentach staje się szczególnie oczywiste, że jeżeli nie usuwasz NE, to żyjesz w tym chorym stanie ciągle, a ludzie bez przerwy przeżywają te czy inne NE – w postaci wielkich wybuchów lub w formie „słabego” negatywnego tła („NT”) troski, niepokoju, niezadowolenia, litości w stosunku do siebie, smutku i innych, i ich ciało cały czas znajduje się pod bardzo okrutnym naciskiem tej trucizny.

Po trzecie, NE nie tylko wyjadają ciało, one ponadto całkowicie wyniszczają zdolność doświadczania radosnych pragnień, jasność umysłu, oświecone postrzeganie („OśP”) – czułość, uczucie piękna, determinację, spokój, radość tworzenia, sympatię, zachwyt, przedsmak, oczekiwanie... NE robią z człowieka chodzącego trupa. Zewnętrznie żywe ciało w środku którego już dawno nie ma nic żywego jeszcze przez wiele lat może chodzić po ziemi, sukcesywnie się rozkładając. Dodatkowo oznacza to, że przed człowiekiem sukcesywnie zamykają się drzwi do podróży świadomości, do nowych odkryć, do nowych OśP. Podkreślam, iż żadna praktyka duchowa, żadna joga ani medytacje, żadne modlitwy ani przebudzenia do nikąd Cię nie doprowadzą, jeśli nie dążysz przede wszystkim do całkowitego usunięcia NE i nieprzerwalnego doświadczania OśP. Dopóki istnieją NE, nic nie jest możliwe. Usunięcie NE i otwarcie w sobie świata OśP – oto droga do niepowtarzalnej podróży świadomości, niezależnie od tego, jaką konkretnie praktykę duchową wybierzesz dla siebie.

Uważam, że każde szczere dążenie do OśP doprowadzi Cię w miarę szybko do bardziej lub mniej widocznego rezultatu, niezależnie od tego, czy jesteś buddystą, wyznawcą Kriszny, prawosławnym czy kimś innym. Niezależnie od tego czy czcisz boga w obojętnie jakiej postaci, czy wierzysz w boga nie posiadającego formy; niezależnie od tego czy jesteś ateistą, darwinistą, ezoterykiem, wyznawcą tantry, naśladowcą starej sekty czy wielbicielem nowo powstałej – jeżeli szczerze dążysz do przeżywania OśP, jeżeli posiadasz nieugięty stosunek do NE i dogmatyzmu, jeśli zajmujesz się jakąkolwiek praktyką, ukierunkowaną na to, aby doświadczać OśP i przestać przeżywać NE, to rezultaty zaczną się pojawiać, życie stanie się z czasem bardziej interesujące i urozmaicone. Jednak przytakiwanie NE, usprawiedliwianie ich lub okłamywanie samego siebie, polegające na tym, że tylko robisz wrażenie, iż nie przeżywasz negatywnych emocji, jest ślepą uliczką, ruchem ku zniszczeniu, marazmowi, intensywnym cierpieniom.

Społeczeństwo, w którym nie istnieje nieugięty stosunek do NE i dogmatyzmu, nigdy nie będzie mogło funkcjonować we wszechświecie, niezależnie od tego, jak bardzo będziemy utrudniać przepisy, powiększać kary, niezależnie od tego jakie będziemy wymyślać przyrządy i mechanizmy. Stowarzyszenie praktykujących PBD – „Mord” stanowi unikalny przykład stowarzyszenia nowego typu. Jest ono absolutnie trwałe, gdyż nie ma w nim wewnętrznych sił niszczących; przecież każdy impuls agresji, obrazy, litości w stosunku do siebie, chciwości, arogancji, czy wadliwości i tak dalej – to wszystko spotyka się z natychmiastowym usunięciem, lub conajmniej z próbą natychmiastowego usunięcia, w związku z czym gęsto wzrastają sympatia, pragnienie OśP w sobie i innych, oddanie, delikatność, pragnienie współudziału i tak dalej. I nawet stowarzyszenie osób, ktore pomimo tego, że nie stawia przed sobą celu usunięcia NE i dogmatyzmu, ale sympatyzuje z PBD i popiera dążenia stowarzyszenia „Mord”, odznacza się wyjątkowo wysoką miłością do świata (nie mylić z bezbronnością i infantylnością) oraz stabilnością.

Można bez jakiegokolwiek wyolbrzymiania powiedzieć, że świat, w którym żyjesz, to przede wszystkim świat NE. Występują one pod tak wieloma postaciami i tak ciasno są powiązane z życiem, że czasem wydaje się, że oprócz nich nic więcej nie ma, i że wszystko co możemy zrobić to łagodzić je, utrudniać, urozmaicać, plącząc, łącząc je ze sobą, przez co stają się one bardziej wielowarstwowe i intensywne. NE są wszędzie dookoła Ciebie, przyczepiają się i kultywują. Nawet nie mówię o tak rzeczywistych rzeczach jak kult przemocy w wiadomościach i filmach, ale otwórz obojętnie jaką książkę beletrystyczną, którą uważa się za dobrą i głęboką, i znajdziesz tam „wyszukane” NE, silne NE, skomplikowane NE, i jeśli u czytelnika pojawia się zbiór NE, krzyżujących się z pozytywnymi emocjami („PE”), to właśnie ten fakt jest podstawą do uznania książki za „dobrą”. Zresztą, skąd miały by się wziąć książki, opisujące życie w OśP? Przecież aby o tym pisać, należy samemu mieć takie doświadczenia i dążyć do tego, aby je zatwierdzić za wszelką cenę. Nie da się tego wymyśleć, dlatego takich książek jest wyjątkowo mało. Wśród takich książek możemy podać takie przykłady jak, wszystkie książki Castanedy, Taiszy Abelar, Florindy Donner, „Ramakriszna i jego uczniowie” Christophera Isherwooda (tytuł oryginału: „Ramakrishna and His Disciples” – przyp. tłum.), „Sri Aurobindo albo Przygoda Świadomości” Satprema, „Mahamudra” Taszi Takpo Namgjala i Dalaj Lamy, „Lamrim” Cze Conkapy, „Notatnik” Krishnamurtiego (tytuł oryginału: „Krishnamurti’s Notebook” - przyp. tłum.), „Joga-sutra” Patandzhali, „Namalowane tęczą” Tulku Urgien Rinpoche (tytuł oryginału: „Rainbow painting” – przyp. tłum.), „Cuda naturalnego umysłu” Tenzina Wangyala, „Wielki jogin Tybetu Milarepa” Evansa Wentza (tytuł oryginału: „Tibet’s Great Yogi Milarepa” – przyp. tłum.).

Jednym z największych błędów, popełnianych przez ludzi jest myślenie, że to nie oni sami decydują się przeżywać NE, a że są oni do tego „zmuszani” przez innych ludzi lub okoliczności. Ta koncepcja jest w stu procentach błędna, i osoby w nią wierzące stają się bezsilne, nawet jeżeli chcą przestać przeżywać wszystkie albo chociaż niektóre NE. Biorąc pod uwagę doświadczenia własne oraz doświadczenia innych ludzi, zajmujących się PBD, twierdzę, że to, czy przeżywasz NE czy nie wpełni zależy tylko od Ciebie, od Twoich starań aby pokonać ten straszny nawyk. Radosne pragnienie zmienić okoliczności i towarzyszący mu przedsmak jak najbardziej idą w parze z praktyką usunięcia NE w bieżących okolicznościach, z jasnością w tym, że to nie okoliczności „wywołują” NE, a w tym miejscu jest taki nawyk – przeżywać NE w danych okolicznościach. Dlatego można trwale usuwać pojawiające się NE w danej sytuacji i doświadczać OśP, i jednocześnie odczuwać radosne pragnienie zmienić daną sytuację i przykładać do tego starań. Nie ma takich okoliczności, które były by przeszkodą dla praktyki. Im bardziej sytuacja jest przez Ciebie niepożądana, tym prędzej pojawią się w niej NE, i będziesz mógł wyjątkowo intensywnie trenować ich usuwanie i dążyć do bardziej widocznego rezultatu. W rezultacie nawet najbardziej niepożądane sytuacje praktykujący przyjmuje z zachwytem, zdecydowaniem i oczekiwaniem (szczegóły patrz w rozdziale „stalking”). Znajdując się w agresywnym środowisku można wyćwiczyć bezbłędność w usuwaniu NE. Znajdując się w komfortowym środowisku można wyćwiczyć wysiłek do usunięcia zadowolenia i szarości. Dopóki żyjesz – posiadasz idealne warunki dla praktyki w każdych okolicznościach. Sporadycznie pojawia się niecodzienny stosunek do okoliczności – nie jako do chaotycznego zgromadzenia się wydarzeń, a jako do czegoś żywego, wrażliwego.

Czy możliwa jest wolność od NE? Ludzie tak beznadziejnie utkwili w negatywnych emocjach, że nawet sama idea uwolnienia się od nich wywołuje w nich irytację. Wyobrażają oni siebie bez NE i są zdumieni, - a jak wtedy mamy żyć? – mamy zamienić się w nic nie odczuwający kawałek drewna? Są oni na tyle uzależnieni od NE, że nie mogą sobie wyobrazić cokolwiek poza nimi, chociaż wielu z nich doświadczało krótkotrwałych wybuchów słabych oddźwięków OśP, zwłaszcza we wczesnym dzieciństwie. Spytaj obojętnie kogo czy przeżywa on NE. On Ci odpowie – „oczywiście”, czasami przeżywam. Słowo „oczywiście” odzwierciedla niewątpliwą pewność, że inaczej i być nie może. Słowo „czasami”, natomiast, oznacza okłamywanie samego siebie, dlatego że ludzie przeżywają NE lub negatywne tło („NT”) nie „czasem”, a stale. Im silniejszy nawyk przeżywania NE, tym mniej człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że one istnieją, i wkrótce rozpoznaje on jako NE tylko dziki wybuch agresji, z towarzyszącym mu atakiem serca, a przez resztę czasu będzie uważał, że nie posiada on NE. Poziom zanurzenia ludzi w NE jest ogromny, nie do opisania. 99,99% całego czasu człowiek przeżywa mniej lub więcej silne NE lub NT, od czasu do czasu przerywane przez PE – żadna żyjąca istota nie wyżyje w takim trującym otoczeniu. Ale nawet PE są słabym pocieszeniem, gdyż są one drugą stroną NE, trującą nieco mniej. Do PE zaliczają się zadowolenie posiadania (uwagi lub rzeczy lub władzy i tak dalej), złośliwość, samozadowolenie, zadowolenie, samolubstwo, poczucie własnej ważności („PWW”), pogarda, duma i inne.

Oprócz tego, że PE nie idą w parze z OśP, wywołują one ponadto bardziej silne NE. Przecież im silniejsze, na przykład, PWW człowieka, tym łatwiej jest go zranić, tym więcej zagrożeń swojej własnej opinii widzi on w otaczającym go świecie, tym częściej i łatwiej odczuwa on niezadowolenie, złość, obrazę, agresję. U niektórych ludzi czasem do niektórych PE doczepiają się OśP, a czasem PE równoważą działanie NE (na przykład, zadowolenie rekompensuje niezadowolenie), i wtedy podczas krótkiej chwili względnej wolności od NE i PE mogą przebić się oddźwięki OśP, jednak są one zbyt słabe i z czasem mogą zniknąć całkiem.NE są trucizną, narkotykowym odurzeniem. Od nich się umiera, ale istnieje tak jakby jakaś „przyjemność”, a jeśli próbujesz zejść z igły, od razu pojawia się załamanie, lęk przed wolnością. Ludzie czerpią „wrażenia” od NE i galwanizują, przyjmując to za życie. To właśnie „wrażenia” są PE. Złości w stosunku do wroga towarzyszy złośliwość podczas myśli o zemście. Smutkowi strary towarzyszy zadowolenie, że będą Ci współczuć i okazywać swoją uwagę, dlatego w NE ludzie widzą wartość, sposób na dostawanie PE, i sama idea ich usunięcia wywołuje lęk utraty tych PE, litość w stosunku do siebie, sceptycyzm, a nawet agresję. Jakim że trzeba być umarlakiem, żeby czepiać się NE jako środka, pozwalającego na czucie się „żywym”! „Zadowolenie” dzięki NE to „zadowolenie” dzięki konsumowaniu trucizny – najpierw jest bardzo źle, jednak potem następuje ulga, i im mocniejsza trucizna, tym silniejszy kontrast wraz z kolejną ulgą. Dlatego ludzie z premedytacją kultywują NE, bo przecież oni nie umieją doświadczać OśP, i nawet o nich nie marzą, przyzwyczaiwszy się do tego, że życie jest szare i jednolite. Już w wieku 25-30 lat ludzie zaczynają oczekiwać śmierci jako zbawienia od szarości, NE i chorób, tym samym przyśpieszając, programując swoje starzenie się, swój rozkład. A jednak wolność jest możliwa. Proponuję praktykę prowadzącą do wolności.

Pokonanie NE to pierwszy krok, po którym otwierają się nieznane światy przestrzeni stanów. Istnieją ludzie, którzy wierzą, że można zmniejszyć siłę NE, jednak nie wierzą oni, że można tego dokonać przy pomocy swoich starań, i próbują znaleść „duży czerwony przycisk” („DCzP”) – naciśnąłeś i cierpienia zniknęły. I w poszukiwaniach tego przycisku ćwiczą jogę, oddychają w szczególny sposób, siedzą w różnych pozycjach, odmawiają mantry, chodzą w szeregu, śpiewają hymny i tak dalej, to znaczy robią wszystko co tylko można oprócz podjęcia wszystkich starań, aby przerwać przeżywanie NE i „wskoczyć” w OśP. Niektóre NE w tych przypadkach rzeczywiście robią się na krótki czas słabsze, jednak jest to tymczasowy i bardzo słaby efekt. Wcześniej czy później uwaga wyślizguje się i wraca do tych samych NE, wszak nie da się całe 24 godziny bez przerwy siedzieć i odmawiać mantry – będziesz musiał wstać, pójść po jedzenie, do pracy, obcować z ludźmi, spać, i wtedy NE znów się na Ciebie rzucą. Tybetańscy mnisi wierzą, że w bardzo odległej przyszłości, po setkach reinkarnacjach, przestaną oni przeżywać NE. Ale nawet oni za nic w świecie nie uwierzą, że można tego dokonać nie po 500 latach odmawiania mantr, a właśnie teraz – w ciągu kilku lat intensywnej pracy.

Aby uprzedzić możliwe błędne interpretacje, wyjaśnię, że „wysiłek” to skupione, bardzo intensywne i radosne pragnienie. „Skupione” oznacza, że nie ma w nim miejsca na rozdrabnianie się na chaotyczne rozterki. „Radosne” oznacza, że towarzyszy mu przedsmak, świeżość, oczekiwanie. „Dokładać starań do usunięcia NE” nie oznacza napinania mięsni, ściskania zębów lub oddychania w jakiś szczególny sposób; „dokładać starań do usunięcia NE” oznacza bardzo mocno chcieć przestać przeżywać NE i bardzo chcieć doświadczać OśP. Skupione, intensywne i radosne pragnienie doprowadza do zmiany wrażeń zgodnie z danym pragnieniem. I im bardziej uparcie i zdecydowanie to ćwiczysz, tym większą osiągasz wprawę, tym bardziej czynnym staje się Twój wysiłek. Jak to się odbywa – to, że wysiłek doprowadza do zmian – to tajemnica. Jednak, skoro to się dzieje, korzystam z tego i osiągam to czego pragnę. Ludzie nic nie wiedzą na temat tej zdolności wysiłku, ponieważ ich pragnienia są albo bardzo słabe albo bardzo roztrzepane, albo motywowane nie dążeniem do OśP, nie są radosne, a są motywowane lękiem, innymi NE, pragnieniem bronienia się lub atakowania.

Istnieją jeszcze dwa słowa, dosyć trafnie opisujące wysiłek – „przypomnieć sobie” i „wskoczyć”. „Dokonać wysiłku usunięcia NE” oznacz to samo co „przypomnieć sobie siebie w stanie, gdy nie istnieją NE” lub „wskoczyć w stan poza NE”. „Dokonać wysiłku wywołania OśP” oznacz to samo co „przypomnieć sobie siebie w stanie, kiedy doświadczałeś OśP”, „wskoczyć do OśP’. Podkreślam, że należy nie tylko myśleć o tym, że kiedyś doświadczałeś OśP, a właśnie przypomnieć sobie sam stan. Ponieważ wszystkie wrażenia istnieją tylko tu i teraz, „przypomnieć sobie siebie w OśP” oznacza właśnie „doświadczać OśP w tej właśnie chwili”. Niezwykły wysiłek dokonuje się wtedy, kiedy robisz to, co uważasz dla siebie niemożliwym, kontynuując narastanie mocy wysiłków wbrew sceptycznym myślom lub czemukolwiek innemu.

Obecnie niemożliwe jest wyobrażenie sobie współczesnego świata bez nauki. Naukowcy badają właściwości materiałów, szukają prawidłowości i sposobów otrzymywania pożądanych właściwości materiałów, po czym wykorzystują zdobytą wiedzę do tego, aby zmienić wrażenia. Odczucie zimna zmienia się na odczucie ciepła, kiedy zamiast dziurawej mokrej skóry i drewnianych butów ubierasz nowoczesną kurtkę z polaru i sportowe obuwie. Odczucie bólu zęba usuwa się w wyniku zastosowania nowoczesnych technologii. A przecież kiedyś nauka nie istniała, i co więcej – tych, którzy badali właściwości materiałów i działania spotykanych dookoła stworzeń, potępiano, oskarżano o brak szacunku wobec bogów i tak dalej. Powinieneś zdać sobie sprawę z tego, że obecnie człowieczeństwo znajduje się na kolejnym etapie rozwoju cywilizacji. Współcześni ludzie są przekonani, że niemożliwe jest tak po prostu zamienić wrażenie irytacji na wrażenie sympatii, lub uczucie smutku na przywiązanie i uczucie piękna i tak dalej.

Nikt nie bada właściwości wrażeń, nie ćwiczy ich zamiany, kierując się radosnymi pragnieniami, oczekiwaniem i zdrowym rozsądkiem. Ponadto, tych, którzy się tym zajmują straszy się straszną karą bożą. Mówi się, że ponoć tacy ludzie „niszczą naturalną równowagę w przyrodzie człowieka”, gdyż ponoć jeśli NE istnieją, to są one „do czegoś potrzebne”. W takim wypadku nie do końca jest logiczne to, dlaczego ci krytycy nadal leczą zęby, korzystają z ciepłej odzieży i prezerwatyw, bo przecież skoro istnieją ból zęba, uczucie zimna i AIDS, to znaczy, że zgodnie z ich dogmatami, to jest „do czegoś potrzebne”? Tym, którzy znajdują się we władzy dogmatu o tym, że skoro człowiek został „stworzony” tak, że powinien przeżywać NE, więc wtrącanie się do „naturalnej kolei rzeczy” doprowadzi do „zachwiania równowagi”, przypomnę, że jeżeli człowiek był przez kogoś stworzony z istniejącym zestawem wrażeń, to wśród tych wrażeń istnieją również radosne pragnienia zmiany, pragnienie starania się usunąć przeżywanie przyćmień, pragnienie doświadczać OśP.

Jest jeszcze jeden moment, na który chciałbym zwrócić szczególną uwagę. Jeżeli człowiek pod wpływem fałszywej koncepcji, lęku przed karą lub szacunku do autorytetów i tak dalej dokonuje w swoim życiu jakiejś zmiany, to w rezultacie może on czasami żalować swojej decyzji i może chcieć powrócić do poprzedniego stanu lub zacząć szukać czegoś innego, gdyż to życie, które on dla siebie stworzył już mu nie odpowiada. Miał on kolorowe wyobrażenia, a realność okazała się być inna. Człowiekowi, który osiągnął sukces chociażby w jednym przypadku usunięcia NE, i właśnie teraz odczuł wybuch OśP, w tym samym momencie nie przyjdzie do głowy myśl o tym, żeby powrócić do poprzedniego stanu, kiedy nie ma OśP i istnieją NE. To kojarzy się ze śmiercią, a nawet z czymś bardziej strasznym, niż śmierć. I im bardziej praktykujący doświadcza OśP, tym bardziej zdecydowanie stara się on umocnić ten stan, za wszelką cenę przerwać poprzedni nawyk doświadczania NE. Nowa realność okazuje się być nieskończenie bardziej kusząca, niż poprzednia.

W życiu człowieczeństwa zaczyna się nowa epoka – ludzie zaczynają badać wrażenia, z których sami się składają, studiować ich właściwości i prawidłowiści, ujawniać radosne pragnienia, skierowane na zmianę zestawu wrażeń, tworzyć optymalne technologie tych zmian. W procesie badań przez naukowców znanych im substancji były odkryte nowe substancje, posiadające niepojęte, unikalne właściwości. Tak samo tutaj – w miarę tego, jak realizuje się praktyka zamiany NE na OśP, powstają całkiem nowe OśP, na tyle niesamowite, że żadna wybujała wyobraźnia nie mogła przewidzieć czegoś takiego. Rozpoczyna się epoka inżynierii wrażeń, tworzących zlepek pod nazwą „człowiek”. Zaczyna się nowa unikalna podróż człowieka, przy czym charakterystyczną właściwością tej podróży jest to, że to nie jest przysłowiowa „podróż świadomości”, którą uważa się za jakiś emocjonalny lub umysłowy proces, oderwany od przedmiotowej rzeczywistości, od odczuć, czyli od ciała fizycznego, od samej zwykłej powszechności.

Człowiek wybiera się w tę podróż w całości. On nie tylko staje się marzycielem, który studiuje terminologię filozofii, ale także przeżywa bardzo dużą liczbę NE, nie doświadcza radosnych pragnień, choruje, czuje się coraz gorzej i gorzej. Jego ciało fizyczne to też zbiór wrażeń, które nazywamy „odczuciami”, i te wrażenia również można zamienić prostym wysiłkiem (na przykład apatię na energiczność, „złe samopoczucie” na „znakomite samopoczucie”), a oprócz tego ciało fizyczne zaczyna się zmieniać, przestrajać się po tym, jak NE znikają ze zbioru wrażeń, a na ich miejscu pojawiają się OśP.

Na dzień dzisiejszy (rok 2005) takich podróżujących jest bardzo mało – zaledwie trochę ponad 20 osób (mam na myśli „Mord”), ale w roku 2000, kiedy tylko zaczynałem tę działalność, takich ludzi nie było wcale. Jestem więc pewien, że będzie ich więcej, o wiele więcej, gdyż dla zrealizowania takiej podróży nie są potrzebne pieniądze, samochody, wykształcenie, znajomości, spadek i tak dalej. Wystarczy się tylko dowiedzieć, że taka podróż jest możliwa (tę sprawę załatwia owa książka), a także sam fakt, że żyjesz i posiadanie chęci być szczęśliwym, doświadczać oświecone postrzegania, pokonywać wygaszenia. Dlatego jestem przekonany, że liczba członków stowarzyszenia „Mord” będzie co roku się powiększać, i przyjdzie czas, kiedy będziemy ich liczyć setkami i tysiącami. Dlatego przeżywam najbardziej intensywne oczekiwanie, kiedy realizuję swoje radosne pragnienia dotyczące realizacji projektów stowarzyszenia „Mord” – buduję infrastrukturę dla Mord-kultury, tłumaczę książki na inne języki, biorę udział w praktyce „Mord”, żeby z czasem członkowie tego stowarzyszenia stali się ekspertami w praktyce, nosicielami OśP, i mogli samodzielnie pomagać w praktyce początkującym praktykującym. Poświęcam na to cały swój czas i wszystkie swoje środki i bardzo się z tego cieszę.

Zadanie-minimum dla członków stowarzyszenia „Mord” polega na tym, żeby najpierw opanować sztukę świadomego śnienia i pozacielesnego doświadczenia, a następnie nauczyć się utrzymać świadomość w procesie umierania ciała fizycznego (kiedy i jeśli ono umrze), w czasie między śmiercią ciała fizycznego i narodzeniem nowego, i po urodzeniu, żeby w „nowym życiu” przypomnieć sobie swoją praktykę i ją kontynuować, zacząwszy od tego, na czym ona się skończyła w „poprzednium życiu”. Twierdzę, że aby pewnie zrealizować takie doświadczenie, należy całkowicie wyeliminować przyćmienia i doprowadzić do nieustających, najlepiej ekscytujących OśP. Człowieczeństwo już posiada podobne ograniczone doświadczenia (przypomnijmy sobie XIV Dalaj Lamę, XVII Karmapę i setki mniej znanych tybetańskich mnichów, którzy stali się „tulku” – ludźmi, którzy przenieśli swoją świadomość w nowe ciało z większymi lub mniejszymi lukami w samoświadomości, i pamiętają swoje poprzednie wcielenia i doświadczenia).

NE posiadają kilka wyróżniających ich cech:

1)                      podczas procesu ich wyrażenia i po tym procesie następuje tępota (to znaczy gwałtowne osłabienie zdolności i pragnienia rozróżniać wrażenia);

2)                      po nich następuje złe samopoczucie fizyczne;

3)                      po nich następuje utrata zainteresowania, oczekiwania, entuzjazmu, innych OśP, radosnych pragnień;

4)                      ich przebieg nie jest możliwy razem z jasnym myśleniem;

5)                      ich przebieg nie jest możliwy razem z OśP;

6)                      przeżywając NE jesteś podobny do zaprogramowanego robota – Twoje reakcje i postępowanie łatwo jest przewidzieć, Twoje czyny są wyjątkowo nieskuteczne;

7)                      nie da się uwolnić od przypływu NE bez ciągłego i zdecydowanego treningu, nawet jeśli w jakiejś sytuacji będziesz chciał przestać je przeżywać, one nie znikną – tak działa siła tysiąckrotnie umocowanego nawyku.

Cechy charakterystyczne PE:

1)                      są one lustrzanymi odbiciami NE: zawiść – złośliwość, niezadowolenie – satysfakcja, poczucie własnej nieporadności („PWN”) – poczucie własnej ważności, niepokój – niemrawy spokój i szarość, gorycz porażki – „radość” zwycięztwa, uczucie osamotnienia – chorobliwa życzliwość, wyłudzanie i tak dalej;

2)                      po nich następuje zmęczenie, skrajne wyczerpanie, obojętność;

3)                      po nich następuje otrucie, złe samopoczucie fizyczne, chociaż nie tak bardzo widoczne jak po NE;

4)                      podczas ich odczuwania pojawia się lęk, że wcześniej czy później one wygasną i pojawią się NE;

5)                      ich przebieg prawie w 100% nie jest możliwy razem z OśP; wyjątek stanowią sytuacje, w których PE równoważą odpowiednie NE i w powstałym prześwicie może pojawić się oddźwięk OśP;

6)                      w procesie ich wyrażania i po nim następuje tępota;

7)                      ich przebieg nie jest możliwy wraz z jasnym myśleniem, chociaż nie jest to tak bardzo widoczne jak podczas NE;

8)                      wciąż to same mechaniczne zachowanie, łatwość przewidywania reakcji i zachowań człowieka, przeżywającego PE; ten sam brak efektu działań;

9)                      pragnienie przeżywać PE najbardziej przypomina uzależnienie od narkotyków – „załamania” w związku z niedoborem PE mogą być wyjątkowo „bolesne”, to znaczy mogą im towarzyszyć bardzo silne NE.

 

Człowiekowi, zanurzonemu w NE, bardzo ciężko jest postawić wyraźną granicę między PE a OśP właśnie dlatego, że bardzo rzadko doświadcza on OśP. Dlatego główny nacisk w PBD kładzie się na usunięcie właśnie NE, które są w oczywisty sposób trujące, męczące, niepożądane. W miarę tego jak poziom wolności od NE będzie się wzmacniał, wśród PE zacznie się rozwarstwianie – niektóre z nich będą oczywistymi niepożądanymi towarzyszami-sobowtórami NE, inne będzie się chciało nadal przeżywać, oczyszczając je od trujących warstw, i w miarę tego oczyszczania wyjdzie z nich ziarno OśP. A niektóre PE znikają same z siebie bez wysiłku, kiedy są usunięte ich lustrzane NE, na przykład podczas usuwania zawiści znika także złośliwość.

OśP nigdy nie znikają w miarę usuwania NE, a wręcz odwrotnie – wzmacniają się wszystkie ich cechy: a) częstotliwość pojawiania się, b) intensywność, c) głębia (to znaczy liczba odcieni), d) przenikliwość (poziom odosobnienia od sąsiadujących postrzegań, „czystość”) i e) rezonans (właściwość, polegająca na tym, że pojawienie się jednego OśP doprowadza do wybuchu od razu całego „bukietu” innych OśP.

Jeszcze jedna charakterna cecha, którą różnią się OśP i PE to to, że PE, niezależnie od stopnia ich intensywności, zawsze są skierowane na objekt. Nawet silne uczucie złośliwości jest złośliwością z konkretnego powodu w stosunku do konkretnej osoby. Nawet silne uczucie litości jest litością w stosunku do kogoś konkretnego w odniesieniu do konkretnej sytuacji. OśP posiadają unikalną zdolność stawania się bezprzedmiotowymi przy zwiększeniu intensywności, zwłaszcza kiedy stają się one ekstatyczne.

Ryś: „Kiedy pojawiają się PE, nie odczuwa się pragnienia rozróżnienia postrzegań ani zadawania sobie pytania „co teraz czuję”. Istnieje jedynie pragnienie realizować powstające pragnienia bez żadnych prób rozróżnienia – czy są one mechaniczne czy radosne, czy towarzyszy im narastające zmęczenie i otrucie czy wręcz odwrotnie. W rezultacie nieuchronnie powstają sytuacje, w których pojawiają się NE, gdyż skoro nie ma rozróżnienia postrzegań, to nie ma też jasności w tym, jakie istnieją pragnienia, dlaczego są one takie jakie są; nie ma możliwości pojawienia się pragnienia usunięcia mechanicznych pragnień i rozpoczęcia poszukiwań oraz realizacji radosnych pragnień.

Kiedy pojawiły się OśP, pragnienie rozróżniać wrażenia narasta i każdy wysiłek rozróżnienia zaczyna szczególnie mocno rezonować z OśP.

PE blokują działanie rozsądku, to znaczy tłumią one zdolność myślenia, porównywania możliwych interpretacji, pragnienie osiągnąć jasność w odniesieniu do interpretacji. Wśród PE człowiek wybiera jedyną z wielu możliwych interpretacji nie dlatego, że jest ona bardziej uzasadniona od innych, a dlatego, że najbardziej pasuje ona do wydłużenia czasu przeżywania PE. Przy tym mogą mieć miejsce nawet same, wydawało by się, niewiarygodne wyparcia i teorie. Czasami może to nawet doprowadzić do powstania niebezpiecznej sytuacji, możliwość powstania której człowiek bez PE mógł by natychmiast przewidzieć i uniknąć.

Istnieje termin „choroba psychiczna”. Określa się nim wszystko, co nietypowe. Chodzisz na golasa – jesteś chory. Kąpiesz się w przeręblu – jesteś chory. Usuwasz NE – jesteś chory. Nie chcesz wychodzić za mąż/żenić się – jesteś chory. Nie kochasz rodziców – jesteś bardzo chory! Proponuję inną definicję – chory psychicznie to osoba, która nie chce doświadczać niektórych myśli, emocji, pragnień, ale ich doświadcza. Jeśli nie chcesz przeżywać NE, ale je przeżywasz, to znaczy, że jesteś chory psychicznie, i świadomość tego wzmacnia pragnienie szukania drogi do uzdrowienia, to znaczy drogi do zaprzestania NE. Jedną z podstawowych trudności podczas bezpośredniego usuwania NE jest fałszywa interpretacja owych jako „nierozłącznej części siebie”, jako swojej własności; i im bardziej człowiek jest zdolny do pragnienia posiadania, tym trudniej przychodzi mu chęć pozbycia się nawet takiej własności jak silne cierpienia, tym bardziej, że liczy on na to, że po ataku NE doświadczy ataku PE. Jednak, gdy zaczynasz usuwać NE, to lęki i żale sukcesywnie zanikają, ich absurdalność staje się oczywista, bo przecież jako rezultat usunięcia NE wzmacniają się przebłyski OśP, i każdy taki przebłysk w sposób oczywisty ukazuje dylemat: albo jedno, albo drugie. Na jednej szali wagi – NE, na drugiej – zachwyt nad doświadczeniem OśP.

NE nie są nierozłączną częścią Twojej osobowości, a jedynie nowotworem. Często mówi się o tak zwanych „cechach osobistych”, przy czym zakłada się, że owe cechy są czymś co jest nam dane niezależnie od niczego, czymś danym nam od urodzenia lub na trwałe wszczepione w trakcie wychowania, jeżeli nawet poddające się korekcie, to w bardzo niewielkim stopniu. Mówiąc „jestem taka drażliwa” wskazuje się w ten sposób na to, że jest to właśnie „cecha osobista”, „właściwość charakteru”. Przy tym zakłada się, że drażliwość nieodzownie powstaje podczas konkretnych okoliczności, to znaczy przyjmuje się, że istnieje pewna ścisła i trwała „więź” między okolicznościami i NE. Oprócz tego przyjmuje się też, że istnieje jakaś niezwykła „natura” tej „cechy”, różniącą się od zwykłego nowotworu, który można albo pielęgnować albo usunąć. Wszystkie podobne „cechy” to głęboko zakorzenione nawyki przeżywania NE. Nie ma żadnych „więzi” – istnieje tylko nawyk, który można zmienić.

Jeżeli zauważasz, że wszystkie NE znikają albo że NE w danej chwili nie istnieją, i jednocześnie w tej samej chwili nie ma też wyraźnych OśP, oznacza to, że w danym momencie przeżywasz negatywne tło (NT). NT to te same NE o bardzo słabej intensywności, są one jakby „rozmazane” jako „najniższa warstwa” NE. Nie mają one wyraźnych wybuchów, a kiedy taki wybuch się pojawia, to to właśnie i jest zwykła NE, i bardzo często możesz się nie domyślać, że NE pojawiaja się nie na pustym miejscu, a na miejscu istniejącej odżywczej warstwy w postaci NT, które przeżywasz właśnie w tej chwili. Negatywne tło jest bardzo rozciągnięte w czasie, może ono się ciągnąć godzinami, dniami, miesiącami, całe życie. Zlokalizować takie głęboko zakorzenione w postaci nawyku NT nie jest łatwo.

Dlatego warto skorzystać z rady partnera z którym się praktykuje, gdyż człowiek, mający doświadczenie w usuwaniu NE, NES i NT może zobaczyć w Tobie oznaki, świadczące o tym negatywnym tle, z którym się śliśle utożsamiasz. Jeżeli nie ma takiej możliwości, to należy wzmocnić uwagę, stosować różne praktyki ujawniania NT. Efektywną praktyką jest praktyka emocjonalnego oczyszczania (patrz dalej). Albo można przebierać myśli i obserwować podczas których z nich pojawia się najbardziej wyraźny rezonans NT, i to w rezultacie pozwoli ujawnić NT. Może to być niepokój dotyczący niepewności przyszłości, lęk o dziecko, lęk przed rodzicami, obawa przed oceną ze strony innych ludzi, nieśmiałość, nawyk przeżywania szarego stanu – u każdego coś swojego.

Oświecone tło („OT”) określa się analogicznie do NT.

Wprowadzimy termin „negatywna dominanta”. Często ludzie mówią, że są oni stosunkowo wolni od NE, a niektórzy nawet twierdzą, że nie przeżywają NE i NT przez wiele godzin, a nawet dni. Przy tym oczywiste jest, że są oni tak przepełnieni NE i NT, że całe twarze mają wykrzywione, ciała napięte, i tylko można się dziwić – jak oni sami tego nie zauważają? Negatywna dominanta to taka NE lub NT, z którą na tyle się zżyłeś, że nie tylko nie możesz sobie wyobrazić życia bez niej, ale nawet nie zauważasz tego, że ciągle ją przeżywasz! Powtarzam – gdybyś w danym momencie był wolny od wszystkich NE, to w tej właśnie chwili doświadczałbyś wyraźne i trwałe OśP, a jeżeli ich nie ma, to znaczy, że właśnie teraz obecne są NE lub NT lub NES, a konkretnie – negatywna dominanta.

Nie zatrzymuj się na rozmowach o praktyce, zacznij realną walkę o uwolnienie się już teraz. Walcz! Ileż można z tym żyć? Zgadza się, usunąć NE jest bardzo ciężko, a czy żyć z nimi jest łatwo? Zacznij usuwać NE – to pierwszy krok. Jeśli tego nie zrobiłeś, nie zrobiłeś niczego, i wszystko przed Tobą jest zamknięte. Ile czasu trzeba poświęcić na zrobienie pierwszego kroku? Czekają na Ciebie potężne obszary OśP, a Ty cackasz się z tą trucizną... Wyobraź sobie, że jesteś alpinistą, pokonującym szczyt. Nie jest to łatwy szczyt. Istnieje wiele ludzi, którzy nazywają siebie nauczycielami, oświeconymi, mistrzami, ale czy widziałeś chociażby jedną osobę wolną od NE? Mało kto jest w stanie pokonać ten szczyt, ale nie dlatego, że jest on ciężki do pokonania, lecz dlatego, że nikt nie stawia przed sobą takiego celu. Nikt nie usuwa NE poprzez bezpośredni wysiłek, wszyscy szukają okrężnej drogi, DCzP – pozycje, mantry. Zbierz całe swoje zdecydowanie, upór, miłość do życia – jeśli ten cel nie będzie osiągnięty, czeka Cię los tych wszystkich ludzi, którzy Cię otoczają. Spójrz na staruszków, którzy są fizycznym ucieleśnieniem NE – czy zadowala Cię takie życie?

Spójrz na młodzież z pustymi oczami, miotającą się spazmatycznie od NE i tępoty do PE i do jeszcze większych NE, do jeszcze większej tępoty. Spójrz na ludzi w wieku 30-40 lat z trwałą maską NE na twarzy, już dawno utraciwszych jakąkolwiek nadzieję. Czy chcesz być takim jak oni? Jeśli nie – walcz. Wyobraź sobie, że jesteś amazonką, terminatorem, alpinistą, wiedźmą – będzie Ci potrzebne większe natężenie siły, i nie w imię złudnej „jasnej przyszłości”, a w imię doświadczania OśP, które przeżywasz właśnie w tej chwili, pozbywszy się kolejnej NE. Po każdym kroku następuje nowy poziom wolności, codziennie nowe wybuchy OśP, wyobrażeń, życie zamienia się w stałą twórczość i rozkoszowanie się tą twórczością. Przed drzwiami do Twojego bloku stoją ławeczki. Na nich – staruszki i staruszkowie. Obok – dzieciaki, nastolatkowie. I oto ci ludkowie NIEODWRACALNIE zamienią się właśnie w TO, dla określenia czego ciężko jest nawet znaleźć odpowiednie słowo. Spójrz w oczy staruszków i staruszek. Czy chcesz się stać TYM?

Jak tylko znikają NE, w tym samym momencie pojawiają się przebłyski OśP. Nawet jeśli uwolnisz się od NE tylko troszeczkę, staje się oczywistym, że droga do wolności jest tak szalenie prosta! Wystarczy tylko usunąć kilka typów przyćmień, i to WSZYSTKO! I zaczyna się niezwykła podróż do przenikliwych, głębokich przeżyć, otwierających nowy świat w samym Tobie. Nie patrzysz z daleka na coś kuszącego, a sam stajesz się przyjemnością, odkryciem, podróżą. Za zasłoną NE nie da się doświadczać OśP, nie da się ich stworzyć ani wymyśleć – one albo się ujawniły albo nie, jednak mogę mieć ochotę je doświadczać.

Pragnienie doświadczać OśP jest tym większe, im bardziej jesteś wolny od „przyćmień” (patrz dalej), i ono w tajemniczy sposób przybliża pojawianie się OśP, a jeżeli pragnienie jest bardzo mocne, zmienia ono swoje właściwości, i nazywam je „wysiłkiem”, i wtedy OśP pojawiają się spontanicznie. Na początku są to krótkie wybuchy, powstające, wydawało by się, bez żadnego związku z praktyką. Następnie zależność głębi i siły OśP od intensywności i szczerości wysiłku ujawni się bardziej przejrzyście. Kiedy kłęby dymu rozpraszają się, za nimi pojawia się słońce. OśP nie są stanami stałymi. Doświadczając je, sam stajesz się drogą do niezwykłych światów.

Bardzo poważną przeszkodą na drodze do usunięcia NE i rozpoczęcia ciężkiego treningu jest rekacja otoczenia. Negatywna reakcja. Agresywnie negatywna. Otaczający Cię ludzie – Twoi krewni, znajomi, „ezoterycy” na konferencjach w internecie – bardzo prawdopodobnie będą jak jeden mąż wyrażać swoją agresję w stosunku do samego pomysłu usunięcia NE, będą Ci wmawiać, że to jest niemożliwe, „nienaturalne”, doprowadzi Cię do strasznych chorób psychicznych i tak dalej. Zdarzają się odstępstawa od tej reguły w Rosji, jednak dosyć rzadko. Na początku krewni i znajomi mogą się ze wszystkim zgadzać ze względu na przyjaźń lub strach przed utratą Twojego zainteresowania, jednak im bardziej konsekwentna będzie Twoja praktyka usuwania NE i dogmatycznych koncepcji, tym bardziej oczywistym stanie się ich prawdziwy stosunek do tego. Taki zgodny agresywnie negatywny stosunek do usuwania NE, któremu często towarzyszą groźby i przemoc fizyczna, mogą poważnie zachwiać Twoim zdecydowaniem. Wielu początkujących praktykujących w chwili gdy poczują, że znajdują się w próżni, poddaje się i dołącza do szeregów tych, kto całe swoje życie spędzi w NE. To jest Twój wybór - decyzja należy do Ciebie.

Kiedy pojawiają się znajome postrzegania, to nawet jeżeli zawierają one wielką część NE, nawet jeżeli istnieje pragnienie nie doświadczać ich, odczuwasz „poczucie komfortu”. Kiedy zaczynasz ćwiczyć praktykę prostej drogi i zamieniać jedne postrzegania na inne, to bez względu na to, że część OśP sukcesywnie wzrasta, będzie się pojawiać „poczucie dyskomfortu”. Zaczynając od pewnego poziomu nasycenia OśP, miejsce dyskomfortu podczas wymiany postrzegań zajmują oczekiwanie, dążenie, zachwyt i inne OśP. Czas poza praktyką wspomina się jak bardziej lub mniej równy łańcuch wrażeń. Czas wysiłku – jako przebijanie się przez dżunglę, pełne zderzeń z przeszkodami, ich pokonywaniem, odkryciami. W ten sposób praktykujący na początku swojej praktyki, kiedy OśP pojawiają się rzadko, może wykorzystać obecność poczucia komfortu jako podstawę do przypuszczenia, że „śpi” on w znajomych przyćmieniach. Ktoś pomyśli, że takie życie jest koszmarne, - tak samo jak Twojej sąsiadce staruszce życie podróżnika wydaje się niesamowitą głupotą i masochizmem.

NE można porównać do komórek nowotworowych. Na przykład, człowiek przyzwyczajony do odczuwania litości w stosunku do siebie (LwSdS), umyślnie niszczy swoje życie własnymi rękoma, bo przecież po to, aby mu współczuli, zwracali na niego uwagę, pocieszali (a właśnie tego on bardzo pragnie), potrzebny jest powód, trzeba odznaczać się wyjątkową „nieszczęśliwością”. Aby rozkoszować się swoją nieszczęśliwością potrzebne są szczegóły, i jak najwięcej, - wtedy ze znajomością rzeczy i nawet z poczuciem wspaniałości będzie on odkrywać przed innymi „sekrety” swoich „cierpień”. Ten, kto odnosi sukces w tym mistrzowskim wyścigu, wiesza na siebie aureolę męczennika, „dotkniętego losem”, wzmacniając poczucie własnej ważności.

W człowieku, zdolnym do odczuwania litości w stosunku do siebie pojawia się zbiór pragnień, podobnych do komórek nowotworowych: dla takiego człowieka bardziej pożądanym staje się ten rezultat, który doprowadzi do „nieprzyjemności”, bo przecież im więcej cierpień i NE on przeżywa, tym bardziej podtrzyma swoją litość w stosunku do siebie i uczucie własnej ważności; tym wyższe miejsce zajmie on na liście rankingowej ludzi nieszczęśliwych, potrzebujących (i dostających) litość od innych ludzi oraz czyny, wynikające z litości. „Nieszczęścia” (realne i urojone) stają się jego własnością, towarem wymienialnym na uwagę i usługi. W rezultacie człowiek odczuwający litość w stosunku do siebie własnymi rękoma zaczyna niszczyć swoje życie, kierując się słabo ukierunkowanymi działaniami („sud”) i konkretnie ukierunkowanymi działaniami („kud”). SUD to działania, którym towarzyszą myśli: „robię to”, „to się dzieje”, ale jeśli spytasz człowieka lub jeśli on sam zacznie się zastanawiać „czy ja to robię”, „czy to się dzieje”, to jego odpowiedź będzie brzmiała „nie”, to znaczy będzie on wypierał jasność rozsądku. Podczas KUD osoba godzi się na to, że to robi.

 

01-02) Postawić przed sobą cel usunięcia NE jest łatwiej, niż zacząć do niego dążyć. Należy dołożyć niesamowicie wielkich starań i sprawić, żeby praktyka stała się nierozłączną częścią Twojego życia, inaczej marzenia pozostaną marzeniami. Należy zajmować się praktyką podczas samego życia, a nie „wyznaczać czas na praktykę”. Nie często spotyka się osoby, które przechodzą od słów do czynów i kontynuują uparcie i zdecydowanie dążenie do celu z oczekiwaniem i desperacją, niezależnie od sukcesów i porażek.

NE usuwa się przy pomocy wysiłku – Ty tak jakby „wyciągasz” siebie z nich jak z zasysającego błota, „przypominasz sobie” siebie w stanie wolności od NE, „wskakujesz” w OśP. Taki wysiłek osiąga się podczas wielu ćwiczeń. Opis różnych rodzajów obrazów i myśli, rezonujących z wysiłkiem - patrz niżej. Usuwanie NE to, zgodnie z definicją, taki wysiłek, w rezultacie którego a) po NE nie zostaje nawet znikomego śladu, b) pojawia się chociaż słabe, ale wyraźne OśP. Oczywiście, na początku nie uda się nauczyć tak czysto „wyskakiwać” z NE, żeby za każdym razem doświadczać OśP, i na początku częściej będzie pojawiać się stan „nic się nie dzieje”, ale można chociażby wspominać o dążeniu do OśP po każdej próbie usuwania NE.

Idealne usunięcie” to takie usunięcie, przy którym NE usuwa się nie dłużej, niż w ciągu pół sekundy. Podczas takiego odcinku czasu NE nie zdąży zbyt mocno otruć i pociągnąć za sobą ogon kolejnych NE, ani nie podsyci NT.

Aby pozostać w zgodzie z resztą otoczenia, ludzie często tłumią NE, jednak to nie doprowadza do uwolnienia od nich, a wręcz odwrotnie – NE zamieniają się w ciężkie NT, które grubą trującą zasłoną przykrywa wszystkie inne postrzegania. Jak odróżnić usuwanie NE od tłumienia ich? Kryterium zawiera się właśnie w doświadczaniu OśP – chociażby podczas krótkich chwil, dopóki NE jako nawyk nie pojawiły się na nowo. Można także orientować się na rodzaj pragnienia nie przeżywać NE – jeżeli towarzyszy mu oczekiwanie, to prawdopodobieństwo usunięcia NE, a nie uśmiercenia jej, jest duże. Natomiast jeżeli pragnienie jest motywowane lękiem, wstydem, poczuciem własnej ważności i tym podobnym NE, usunięcie NE nie będzie możliwe.

Jeżeli po próbie usunięcia NE pojawia się ciężar, zmęczenie, niezadowolenie, nie ma wybuchu OśP, to właśnie oznacza, że doszło do stłumienia NE, a nie ich usunięcia. Przy tłumieniu wybierasz nie uwolnienie się od NE, a jedynie schowanie ich zewnętrznego przejawu w obawie przed następstwami albo w obawie przed wstydem i innymi NE. Jednak przy tym cały się gotujesz i starasz się jedynie wyglądać spokojny na zewnątrz. Przy tym NE bardzo często nie tylko nie robią się słabsze, ale nawet się umacniają, ich wielokrotne ogniska wciąż powstają, wywołując cuchnące kipienie, które na pewno wcześniej czy później wydostanie się na zewnątrz. Jedną NE można wyprzeć przy pomocy drugiej (na przykład irytację można wyprzeć przy pomocy wstydu lub lęku lub litości w stosunku do siebie), jednak zatruwanie wciąż trwa.

Wymienię to, co nie jest usunięciem NE, co nie wyprowadza Cię z ich ciągłej cyrkulacji:

1)                      Zamiana NE na PE. Jeśli jesteś zirytowana zachowaniem męża, dzwonisz do koleżanki i ona Cię pociesza.

2)                      Wyparcie – jedna NE wypycha drugą. Zamiast wstydu zaczynasz odczuwać agresję.

3)                      Samooszukiwanie się – nadal przeżywasz NE, ale myślisz, że nikt tego nie widzi, i sam utwierdzasz się w przekonaniu, że NE nie istnieją, usypiając tym samym własną szczerość, pozbywając siebie ostatniej możliwości zmiany siebie.

4)                      Ucieczka do otępienia – NE wciąż istnieją, ale zabraniasz sobie nawet o tym myśleć, po prostu wypierasz te myśli.

5)                      Zaklejanie – istnieje myśl „w tej chwili przeżywam NE”, istnieje niemrawe pragnienie przestać przeżywać NE, jednak siła tego pragnienia jest za mała, aby pokonać siłę nawyku przeżywania NE i siłę mechanicznego pragnienia kontynuować przeżywanie NE.

6)                      Tłumienie – transformacja NE w NT.

Oczywiście, powyższa lista jest niepełna. Możesz ją uzupełnić sam, jeśli zechcesz.

Jedną z głównych przeszkód w usunięciu NE jest samookłamywanie się, kiedy człowiek tylko myśli, że chce usunąć NE, a w rzeczywistości tego nie chce. To właśnie pragnienie przeżywania NE, z obecności którego możesz nawet nie zdawać sobie sprawy, sprawia, że proces usunięcia jest bardzo trudny. Zawsze, kiedy istnieją NE, istnieje też pragnienie przeżywania NE, i im mocniejsze są NE, tym silniejsze jest dane pragnienie. Kiedy pojawia się jasność tego, że NE jest na tyle silna, bo chcesz ją przeżywać, a nie dlatego, że bardzo ciężko jest się jej pozbyć – pojawia się zdecydowanie, oczekiwanie, zachwyt. Dodatkowo ta jasność może doprowadzić do tego, że pojawi się nowa para pragnień – pragnienie wzmocnić pragnienie OśP i pragnienie zrobić słabym pragnienie przeżywania NE. Pragnieniu przeżywania NE towarzyszą myśli-usprawiedliwienia typu „on mnie do tego doprowadził”, „ta NE jest sprawiedliwa” i inne.

Usunięcie NE odbywa się jako rezultat wysiłku, powstałego za sprawą a) pragnienia zakończyć te cierpienia, b) uświadomienia sobie niemożliwości życia w tym trującym świństwie, c) dążenia do jasności, do OśP, których pojawienie się nie jest możliwe przy obecności NE. Podczas usunięcia nie dochodzi do zamiany jednej NE na inną, gdyż nie zadowolisz się efektem kosmetycznym. Przecież cel nie polega na tym, żeby ktoś pomyślał, że nie posiadasz NE, a na tym, żeby ich nie przeżywać, a doświadczać OśP. W efekcie usunięcia NE zawsze powstaje chociażby lekkie lecz wyraźne przeżycie uwolnienia się, cichej radości, złagodzenia, intensywnego spokoju, oczekiwania i zainteresowania życiem. W przypadku tłumienia nic takiego nigdy nie ma miejsca.

Jeżeli szczegółowo przeanalizować proces usunięcia NE, to jest to:

1)                      Krótkie, momentalne uzmysłowienie sobie, że „NE istnieją”.

2)                      Pragnienie przestać przeżywać NE.

3)                      Wysiłek (to jest gwałtowny, skoncentrowany wybuch pragnienia) przerwać NE.

4)                      Pragnienie doświadczać OśP.

5)                      Wysiłek związany z pojawieniem się OśP.

6)                      Pojawienie się OśP.

Jedynie po tym, jak się dojdzie do 6-go punktu, można uznać usunięcie NE za zakończone. Pomyślne usunięcie NE nie oznacza, że za pięć sekund ona się znów nie pojawi, gdyż jest to bardzo silny nawyk. Jednak jeżeli za każdym razem będziesz uporczywie usuwać NE, to ten nawyk zacznie słabieć, dopóki w końcu nie zniknie.

W miarę udoskonalania się, elementy tego łańcucha stają się coraz bardziej naturalnymi, dokonują się tak jakby same z siebie – tak samo automatycznie, jak kiedyś automatycznie pojawiały się NE. W ten sposób nawyk przeżywania niepożądanych przez Ciebie wrażeń zamienia się w nawyk przeżywania pragnień pożądanych, i w końcu można będzie nauczyć się usuwać NE bezbłędnie. Po tym, jak przez dosyć długi okres czasu bezbłędnie usuwasz NE, ona przestaje się w ogóle pojawiać, i w ten sposób osiąga się całkowite usunięcie danej NE. Kiedy uczysz się jazdy na rowerze, na początku bardzo ciężko jest utrzymać równowagę,jednak kiedy już się nauczysz, to już wcale o tym nie myślisz. W danym przypadku jest podobnie.

Na początkowych etapach treningu nad usuwaniem NE warto wesprzeć się wizualnymi obrazami lub myślami, które rezonują u Ciebie z procesem oczyszczania od NE. Każdy praktykujący znajduje taki obraz dla siebie zgodnie ze swoimi preferencjami. Może to być obraz promienia słonecznego, spalający wszystkie NE lub obraz potężnego strumienia, zmywającego wszystkie NE na swojej drodze albo obraz wybuchu, zamieniającego w strzępy przeszkody w postaci NE – cokolwiek. Podam przykłady obrazów, rezonujących z wysiłkiem usunięcia NE, zebrane przez Skvo:

1. Narastanie intensywności wysiłku – jak podnoszenie ciężkiego i dużego kamienia z głębi jeziora, - najpierw oczyszczasz go od mułu, a następnie nieprzerwanie ciągniesz do góry.

2. Każda mocna NE jest jak huragan, i aby go przeżyć, należy nieprzerwanie ze  wściekłością stawiać mocny słup, którego nie ruszy wiatr. Za każdym razem ten słup  staje się coraz mocniejszy.

3. Zatwierdzenie władzy w zbuntowanym kraju. Szalone tłumy samozwańców  nieprzerwanie chcą otrzymać władzę w tym miejscu. Wystarczy choć by na chwilę się  rozluźnić i władza będzie utracona. Kiedy osiągnę stabilność władzy, ogłaszam nowe  prawa – prawo spokoju, prawo determinacji, prawo radości.

4. Subtelny i niezmienny zwrot uwagi od NE ku myśleniu o OśP, tak jakbym nie umiała bez przerwy patrzeć na jakiś przedmiot w związku z chaotycznym błądzeniem wzroku, i trzeba by cały czas się otrząsać, uderzać siebie w policzki, lokalizować głowę, zasłaniać pozostałe przedmioty szmatami. Ale oto nauczyłam się patrzeć w jednym kierunku, subtelnie powracając do uciekającego spojrzenia.

5. Laser – cieńki, ale potężny promień światła, szybko i bezpowrotnie oczyszczający przestrzeń.

6. Rzuczanie się tygrysa – podczas każdego wydechu zbieram wszystkie siły i rzuczam się w OśP, wskakuję w niego, i nawet jeżeli po 1-2 sekundach doświadczania OśP ciągnie mnie z powrotem, kontynuuję wskakiwanie, i wkrótce stan początkowy zmienia się, jestem w stanie wskakiwać w OśP już na 3-5 sekund.

 

01-03) Jednym ze sposobów przerwania nietykalności nawyku przeżywania NE w konkretnej sytuacji jest praktyka cyklicznej zmiany interpretacji. Jeżeli w tej chwili odczuwasz smutek z powodu samotności, spróbuj skoncentrować się na myślach: „jak to dobrze, że wreszcie można pobyć samemu, nie trzeba robić z siebie nie wiadomo kogo, nie trzeba nic nikomu nie udowadniać, nie trzeba odpowiadać oczekiwaniom, ani kierować się przepisami lub zwyczajami; można spokojnie się zastanowić, rozluźnić, oddać się uczuciom i fantazjom. Dookoła zazwyczaj jest tyle ludzi, a teraz mogę wykorzystać moment i rozkoszować się samotnością”. W rezultacie zauważysz, że NE samotności jest słabsza. Teraz zmień interpretację i pomyśl: „gdyby tutaj był sympatyczny chłopak, mogłabym zwrócić jego uwagę, było by nam razem wesoło, mogłabym go dotknąć i wpaść w zachwyt nad erotycznymi uczuciami. Komuś w tej chwili jest tak dobrze razem, a ja jestem sama, i nie mam z kim porozmawiać, nie mam nikogo, w kim byłabym zakochana”.

W rezultacie pojawia się coraz większa chora samotność, wzmacniają się inne NE. „Przebiegając” pomiędzy dwoma typami interpretacji zdobędziesz ciekawe doświadczenie tego, że obecność NE zależy nie od sytuacji, ale od jej interpretacji. Zmiana interpretacji nie jest drogą do uwolnienia się od NE, a jedynie pierwszym krokiem, ponieważ po pierwsze, siła nawyku przeżywania NE, powtórzonego wielokrotnie, jest silniejsza od jakichkolwiek interpretacji, a po drugie, cały czas, kiedy zmieniasz interpretacje, NE wciąż żyje, rozwija się, zatruwa, wywołuje nowe NE. Cykliczna zmiana interpretacji daje jedynie minimalne doświadczenie w osłabianiu NE, ale jednak wzmacnia rozumienie tego, że można mieć wpływ na NE niezależnie od sytuacji. Błędna koncepcja o tym, że emocje w całości określa się poprzez samą sytuację sprawia, że jesteś bezsilny, gdyż bardzo rzadko możesz zmienić okoliczności; w rezultacie pojawia się rozpacz. W jednym przypadku mamy pesymistę, siedzącego po uszy w NE, a w drugim – rewolucjonistę, próbującego zmienić okoliczności tak, żeby NE się nie pojawiały, co oczywiście nie jest możliwe. Po prostu jedne NE zamieniają się na inne.

Jeżeli obie interpretacje są jednakowo możliwe, to dlaczego w takim razie nie wybrać i nie wzmacniać tę, która osłabia NE i pozwala znajdować się w bardziej atrakcyjnym stanie? Zamiana niepożądanych interpretacji na pożądane to jest cel - minimum, który pozwoli trochę rozruszać nawyk natychmiastowego wchodzenia w intensywne NE.

Bardzo istotnym jest fakt, iż w miarę Twojej praktyki dochodzi do uzbierania się doświadczenia przeżywania OśP – chwile, które przeżyłeś w OśP, gromadzą się nie w jakimś „przenośnym” sensie tego słowa, a w jak najbardziej realnym, i wcześniej (lub, niestety, później) następuje przełom i zaczynasz odczuwać spontaniczną ulgę od usunięcia NE, znane Tobie OśP zaczynają pojawiać się bardziej trwale i wyraźnie, pojawiają się nowe OśP.

Jeżeli istnieją takie NE, z którymi ciężko jest Ci się rozstać (zazwyczaj są to tęsknota, litość w stosunku do siebie lub do innych, zazdrość, ale mogą to być również agresja, negatywny stosunek), to możesz pozbyć się jedynie tych NE, które uważasz za wyraźnie chore, niepożądane. Nawyk przeżywania NE jest wzmocniony setkami tysięcy powtórzeń, dlatego już po kilku sekundach od ich usunięcia mogą się one znowu pojawić. Należy wzmacniać niezachwianą stanowczość i zdecydowanie jak tylko się da, dopiąć swego, przełamać zabijający Cię nawyk. Dla całkowitego usunięcia NE potrzebny będzie wielki wysiłek, ale rezultaty w postaci przebłysków OśP dostajesz natychmiast po każdym udanym wysiłku, i doświadczenie od tych przeżyć gromadzi się i zwiększa efektywność praktyki oraz pełnię życia.

Atak na osobno wziętą NE to efektywne ćwiczenie. Wybierasz często pojawiającą się NE, na przykład niezadowolenie, i podejmujesz decyzję – przez najbliższe trzy doby (trzy godziny, godzinę) nie pozwolisz jej pojawiać się na więcej niż jedną-dwie sekundy. Łącznie z innymi NE niezadowolenie przejawia się na każdym kroku, i czasami nie da się ich rozróżnić, nie mówiąc już o tym, żeby zrobić to w ciągu sekundy. Dlatego należy obserwować siebie co sekundę (!). Usunięcie konkretnej NE zamienia się w masowy atak na wiele innych NE. Nawet jedna godzina takiej praktyki jest bardzo ciężka, jakbyś biegł w maratonie, a jeśli taki efekt się nie pojawi, to oznacza to, że uprawiasz samookłamywanie się, przyjmujesz pożądane za rzeczywiste, i nie dochodzi do kompletnego usunięcia niezadowolenia (obserwuj także nierozłączny element udanego usunięcia NE – wybuchy OśP). W miarę przeprowadzania takich ataków zacznie się formować i umacniać nawyk natychmiastowego usuwania NE, nastąpi znaczny postęp w szybkości i czystości usunięcia. Usunięcie następnej NE będzie już o wiele łatwiejsze w porównaniu z pierwszym doświadczeniem.

Dokładne monitorowanie postrzegań w celu wyjawienia i usunięcia wszystkich przejawów NE przeznaczonej do usunięcia prowadzi do jeszcze jednego znaczącego rezultatu. Takie monitorowanie możliwe jest tylko wtedy, gdy zdaję sobie sprawę (to znaczy odnotowuję w wewnętrzym dialogu) ze wszystkiego, co się ze mną dzieje, tak że formuje się nawyk bycia wyczulonym na postrzegania, pojawia się doświadczenie w przeżywaniu radości od bycia wyczulonym. Jest wielka różnica między życiem i robieniem czegoś a życiem i zdawaniem sobie sprawy z pojawiających się postrzegań. Dokładne monitorowanie prowadzi do początku wielkiego procesu rozwarstwiania się postrzegań, pojawia się stan twórczy – pojawiają się zachwycające pomysły, odkrycia, niespodziewane aspekty OśP, pojawia się uczucie niezwykłej głębi życia – jakby otworzyła się kurtyna i wlało się uczucie pełni. Również pisemne odnotowanie staje się radosne.

NE zawsze mają swój zewnętrzny wyraz (wyraźnie zaznaczony lub prawie niewidoczny dla człowieka niewykształconego) – słaby wzdech, lekki grymas, ledwo zauważalny gest, specyficzna zmiana intonacji – nazwiemy je „cielesnymi cechami NE” („ccNE”). Prawie 100% całej mimiki, gestów i intonacji ludzi nierozłącznie zrosły się z ccNE. Kontrola nad swoimi ccNE pozwala bardziej jakościowo rozpoznawać pojawiające się NE, przeżyć na nowo sytuację, usuwając NE, oczyścić się od towarzyszących NE. Kontrolować mimikę, głos, gesty jest o wiele łatwiej, niż NE, dlatego rozpoznanie i usunięcie ccNE sprzyja praktyce. Jeżeli ominąłeś NE i „obudziłeś się”, kiedy dana NE się rozrosła, obrosła w inne NE, to przede wszystkim natychmiast usuń ccNE, a następnie również NE. „Oczyszczaj terytorium” nie zatrzymując się w połowie drogi, usuwając najmniejsze wybuchy NE, dopóki nie osiągniesz co najmniej stanu „nic-się-nie-dzieje”, a optymalnie – OśP.

Wolność od NE prowadzi do jasności, uwolnienia się od [błędnych] koncepcji. Jeżeli zostałaś zgwałcona, to może być bolesne i nieprzyjemne doświadczenie (jednak nie koniecznie, bo przecież jeśli dasz gwałcicielowi gumkę i i przypomnisz sobie, że nie tak łatwo jest znaleźć dobrze stojący samoruszający się członek, żeby on Cię tylko wyruchał bez „czułości”, to można doświadczyć bardzo wielkiej przyjemności), jednak nie ma w tym NIC „psychicznie traumatycznego”, gdyż tylko od Ciebie zależy czy przeżywasz NE czy nie. Kiedy złamiesz rękę ból jest nieporównywalnie większy, niż nieprzyjemne odczucia podczas gwałtu. Dlaczego więc nikt nie popełnia samobójstwa przez złamaną rękę? Dlaczego nie tworzy się klubów pomocy psychologicznej dla osób, które złamały rękę? Ponieważ nie zwykło się przeżywać silnych NE podczas złamań, nie uważa się ich za „straszne”, „wstydliwe”, a podczas gwałtów owszem. Członek siłą umieszczono w pochwie – oto wszystko, do czego doszło lecz nadaje się temu znaczenie kosmicznej ważności – jest to zwyczajna bigoteria i głupota. Po tym jak złamiesz rękę, będziesz musiała przez dwa miesiące chodzić w gipsie, potem trzeba będzie rozruszać stawy, robić zastrzyki od tężca i tak dalej, a po nawet bardzo ostrym gwałcie należy jedynie dokładnie zdezynfekować zranione miejsce, przedsięwziąć środki zapobiegające ciąży, a siniaki niedługo się zagoją – 10 razy szybciej, niż czas potrzebny na zrośnięcie się złamanego palca. Ponadto, bez paraliżujących NE można całkiem uniknąć gwałtu albo złagodzić jego niepożądany efekt do minimum (patrz „pytania i odpowiedzi” – 0059).

Uświadomiwszy sobie, że NE dosłownie pożerają Cię żywcem, można zastosować praktykę „pamiętania o tym, że NE to trucizna” - w momencie, kiedy pojawia się NE, głośno wypowiadasz na głos lub w myślach – „Trucizna!”, „Nie chcę tego doświadczać!”. To pozwala wstrząsnąć się i zmobilizować, przypomnieć sobie o swoim stosunku do NE, osłabić mechaniczne pragnienie przeżywania NE. To jednocześnie hamuje pasożytniczy wewnętrzny dialog, obsługujący NE i będący ogniskiem ich wielokrotnych wybuchów.

W usuwaniu NE nie ma drobiazgów! Nawet najbardziej znikoma NE to silna trucizna, i kiedy doświadczasz OśP wyraźnie to rozumiesz, a kiedy nie ma OśP, to wtedy nie ma również jasności. Nawet słaby cień NE natychmiast i gwałtownie osłabia OśP. Ponadto, słaba NE, na przykład, przelotny negatywny stosunek („NS”) lub negatywny energetyczny stan („NES”) (inaczej mówiąc – „złe samopoczucie fizyczne”, zniechęcenie, apatia, „nic-się-nie-dzieje”) mogą stanowić wierzchnią część gigantycznego lodowca NT. Usuń ją, i wtedy jego podwodna część podniesie się, stanie się dostępna dla badań i usunięcia.

„Negatywne stosunki” są słabymi NE, czasem bardzo słabymi, trwają niedługo i nie zawsze następują po nich dokładnie wyrażone NE. Na przykład wystarczy przelotne spojrzenie na nieprzyjemną twarz, a nawet na jakąkolwiek twarz, i momentalnie na sekundę lub ułamek sekundy pojawia się cień nieprzyjaźni, osądu lub niechęci. W miarę trenowania uwagi uświadomisz sobie, że każdy Twój dzień jest przepełniony tysiącami NS. Najbardziej efektywnym sposobem na usunięcie tego trzepotliwego roju to emocjonalne oczyszczanie, skupienie się na OśP.

Całą tę grupę – NE, NES, NT i NS będę czasem nazywać „cztery N” lub „4N”, jednak ponieważ wszystkie wymienione terminy to nic innego jak różne postacie NE, częściej będę je nazywać zbiorowym terminem „NE”.

Ludziom zazwyczaj nawet nie przychodzi do głowy, że można się pozbyć NES. Ideę tę uważa się za przełomową. Uważa się, że ta szarość i zniechęcenie są nierozłączną częścią „mnie”, że są one spowodowane „obiektywnymi” przyczynami, i wszystko co możemy zrobić, to przerywać je rozrywką, orgazmami, jedzeniem, snem. Jednak NES tak samo poddaje się usunięciu jak każdy inny niepożądany stan. Pierwszy krok to wyróżnić NES jako osobne postrzeganie, uświadomić sobie: „istnieje zniechęcenie” lub „istnieje stan nic-się-nie-dzieje”. Dopiero wtedy staje się możliwe zbadanie danego stanu i odczucie pragnienia „nie doświadczać tego stanu”, i tym samym, przyczyniać się do jego usunięcia i ostatecznie usunąć.

Wprowadzimy termin „przyćmienie” – nazwiemy tym terminem każdą grupę NE, NT, NES, NS, błędnych koncepcji i mechanicznych pragnień (patrz w odpowiednich rozdziałach).

Pozycja bezstronnego sędziego: wyobraź sobie, że rozstrzygasz konflikt między dwiema osobami (jedną z których jesteś Ty sam) i mówisz: „zamilczeć natychmiast, zrobić neutralne wyrazy twarzy, a już potem dojdziemy o co chodzi”. Pozbądź się pewności w „sprawiedliwości” NE, powstrzymaj samonakręcanie się, przecież bardzo często oceniasz swoje NE jako „sprawiedliwe”, a usuwanie NE jako zgodę na „niesprawiedliwość”. Dlatego powiedz sobie – „przeanalizuję sytuację i podejmę decyzję, ale chcę myśleć i decydować będąc w trzeźwym stanie, a nie będąc otrutym NE, które blokują możliwość myślenia”. Pamiętaj o tym, że każde NE niezależnie od niczego są trucizną, otruwającym ciałem, pozbywającym możliwości efektywnie reagować, logicznie myśleć, subtelnie odczuwać, doświadczać radosne pragnienia, dlatego przede wszystkim powinny one być bezwarunkowo i bez jakich kolwiek zastrzeżeń usunięte.

Aby wzmocnić pragnienie uwolnienia się od NE, warto jest wymienić wszystkie niepożądane skutki ich przeżywania, to znaczy takie skutki, których nie chciałbyś doświadczać. Również warto jest wymienić działania, doprowadzające do osłabienia pragnienia usuwać NE. Do nich zalicza się:

*) tłumienie radosnych pragnień,

*) podążanie za mechanicznymi koncepcjami – wszystkimi „trzeba”, „należy”, „ważne”, itd.

*) przejadanie się,

*) spanie za dużo i chroniczne niedosypianie,

*) częste orgazmy (średnia to częściej niż jedna seria orgazmów raz na 2-3 tygodnie),

*) zadowolenie i samozadowolenie

Okresy wytrwałych i zdecydowanych wysiłków usunięcia NE zamieniają się na okresy apatii i impotencji, jednak kiedy znów powracasz do praktyki, dochodzisz do wniosku, że pewne rzeczy dają się łatwiej – jest to rezultat dokonanego wcześniej wysiłku. Co robić podczas okresów „odpływu”, spadku? („Spadek” określimy jako stan, podczas którego pragnienie przeżywać przyćmienia jest o wiele mocniejsze od pragnienia doświadczać OśP).

 

1)                      Minimum tego,co możesz zrobić to badać swój odpływ: obserwować, odnotowywać, analizować, przeprowadzać doświadczenia, szukać zależności. Badanie wchodzi w proces odpływu i zmienia jego barwę. Nie jesteś już jedynie tym, kto się poddał, ale tym, kto bada i obserwuje. Różnica polegająca na tym jak się to przeżywa jest bardzo znacząca.

2)                      Można zmienić inne nawyki. Nazywam to „konserwatywne praktyki”. Nawyk palić papierosy, pić alkohol, używać wulgarne słowa, merdać nogą, chmurzyć się, kroić chleb, trzymając go w lewej ręce, itd... Nawyków jest nieskończone mnóstwo, jak tych niepożądanych przez Ciebie tak i tych obojętnych. Udana zmiana tych nawyków, chociaż nie wymaga wysokiego skupienia i zdecydowania, jak podczas usuwania NE, jednak zwiększa ona efektywność wysiłku usuwania NE.

 

Oto cytat z notatek Skvo o rzuceniu palenia: „znaczenie rzucenia palenia polega nie na tym, żeby zacząć zdrowy tryb życia, - o tym „bonusie” na razie nie myślę. Palenie występuje jedynie w postaci silnego mechanicznego nawyku. Niezrealizowane pragnienie zapalić wywołuje mnóstwo NE, i poziom tego przyćmienia jest na tyle silny, że pozwala z maksymalną efektywnością trenować sam wysiłek związany z usuwaniem NE. Nie warto łagodzić warunków praktyki, w przeciwnym razie rezultat będzie wątpliwy i nie uda się wyrobić nawyku wysiłku podczas „bojowych” warunków. Oczywiście, mogę pójść do lasu, biegać tam, czytać, uprawiać seks i „rzucić” palenie, jednak podczas widoku kiosku z papierosami lub koleżanki z rozkoszą palącej aromatyczne papierosy, znowu się złamię, co właśnie będzie oznaczało, że nie został wyrobiony wysiłek usuwania nawyku. Moje zadanie polega na tym, żeby nie uciekać do warunków, w których nawyk „śpi”, lecz bez lęku spotkać się z nim twarzą w twarz i usuwać za każdym razem, kiedy on się ujawni. W tej walce będę potrafiła „wykuć” swój wysiłek, „odszlifować” go do doskonałości po to, aby skorzystać z niego w walce z NE.

Aby usunąć NE, należy przyłożyć do tego potężny wysiłek. Wypracować go, wyczuć to niełatwe, jednak bardzo ciekawe wyzwanie, przecież usuwam to, czego nie chcę doświadczać i wywołuję to, czego chcę! To mnie zmienia w bardzo bezpośredni i prosty sposób”.

 

01-04) Wyjątkowo efektywna jest praktyka „cyklicznego postrzegania” („CP”) – wielokrotne przeżywanie i usuwanie NE. Możesz raz za razem (na przykład przy pomocy myśli, odgrywającej rolę spustu) kreować (lub wspominać) sytuację, w której zwykle doświadczasz NE, i jak tylko NE się pojawia, natychmiast ją usuwasz, po czym znów prowokujesz NE, znowu ją usuwasz, i tak do czasu, kiedy starczy sił. A kiedy już nie starczy sił – naucz się dokonywać superwysiłek i odczuwać przy tym entuzjazm, zdecydowanie, oczekiwanie. Jeżeli, na przykład, po 50 cyklach już nie pojawiają się żadne NE, to znaczy że wykorzystałeś tę sytuację w 100%. Następnym razem automatyzm pojawienia się NE będzie słabszy, i będzie je łatwiej usunąć. Nawyk przeżywania NE w przyśpieszonym tępie wygasa podczas takiej praktyki, i wzmacnia się jasność w tym, że przeżywać je lub nie – jest to całkowicie problem Twojego pragnienia, Twojej uporczywości.

Cykliczne postrzeganie NE, pojawiających się podczas niektórych wspomnień to idealny sposób na usunięcie głuchego i trwałego NT, przecież wiele składników negatywnego tła bierze swój początek w wydarzeniach dawnej lub niedawnej przeszłości. Na przykład, zostałaś zgwałcona lub próbowano Cię zgwałcić; albo bili lub krzyczeli na Ciebie „bardzo kochający i troszczący się o Ciebie” rodzice, jak to często bywa; albo doświadczyłaś bardzo silnej winy, wstydu i tak dalej. Stłumione wtedy NE zbudowały trwałe NT, istniejące nawet teraz. Dla usunięcia NT istnieje praktyka emocjonalnego oczyszczania (patrz dalej), jednak nawet cykliczne postrzeganie tych postrzegań jest w stanie bardzo wiele zmienić i naprawić. Podobne wspomnienia mogą być niepełne, niewyraźne, przecież dążyłaś do tego, aby o nich zapomnieć, dlatego na początku należy odtworzyć wszystkie szczegóły. Zapisz każdy szczegół, który tylko możesz sobie przypomnieć. Jeżeli w miarę ponownego przeżywania będą się pojawiać nowe szczegóły – dodawaj je do opisu.

Od początku do końca znów odtwarzaj w pamięci dane wydarzenie, staraj się maksymalnie intensywnie przeżyć wszystko to, co wtedy przeżywałaś, cokolwiek by to nie było: lęk, strach, hańba, wstyd, – co było, to przeżywaj. W ciągu wszystkich tych lat tłumiłaś wspomnienia o tym wydarzeniu, starając się odgrodzić się od NE, ale teraz masz inny cel – maksymalnie wpełni przeżyć je, po czym bezbłędnie je usunąć. Wyobraź sobie, że przeżywasz to jako Ty teraźniejsza, że sama zdecydowałaś się przeżyć to uczucie, aby osiągnąć wyższe mistrzostwo w usuwaniu NE. Kiedy dążysz do tego, że wspomnienie tej sytuacji albo nie wywołuje więcej NE albo udaje Ci się ich bezbłędnie pozbyć, to uświadamiasz sobie, że sytuacja sama w sobie nie jest „przyczyną” NE, a przyczyną jest nawyk, a często też pragnienie przeżywania NE. Przeżywać NE lub nie – wybór należy do Ciebie.

Jeżeli właśnie w tej chwili odczuwasz radosne pragnienie potrenować usuwanie NE, a sytuacja jest taka, że nie ma w tej chwili NE, to można skorzystać z wyobraźni, przecież nie tylko realna, ale także wyobrażona (lub przypomniana sobie) sytuacja jednakowo jest w stanie uruchomić mechanizm pojawienia się NE. Na przykład, dla pracy nad zazdrością wyobraź sobie swojego chłopaka w objęciach innej dziewczyny, podtrzymując tę fantazję myślą: „niewiadomo z kim i gdzie on się teraz znajduje. Oczywiście myślę, że on jest w pracy, ale jeśli on zechce uprawiać seks z inną, to może zrobić tak, żebym myślała, że on jest w pracy”. Nie ma żadnej różnicy między NE powstałymi w rezultacie realnej lub wyobrażonej sytuacji, co właśnie pozwala używać wyobrażeń do praktyki cyklicznego postrzegania.

 

01-05) Praktyka ograniczonej całkowitej kontroli („OCK”): przez 5 lub 10 minut co sekundę (!) pilnujesz tego, aby nawet cień NE nie przeskoczyła, nie będąc natycmiast usunięta. OCK daje doświadczenie:

1) w znalezieniu wysiłku, aby usunąć całkowicie wszystkie NE jak leci;

2) w rozpoznaniu i usunięciu nawet samych słabych NE;

3) w przebywaniu w stanie bardziej większej wolności od NE, niż zwykle;

4) w umocnieniu, rozciągnięciu czasu, bardziej intensywnego i interesującego życia; OCK to skupisko wszystkich sił, nadmierne pobudzenie, całkowita mobilizacja. Zacznij skromnie – od jednej minuty. Jeżeli zaplanuję przeżyć bez NE całą godzinę, lecz będę je przeżywać jedną po drugiej, nie usuwając ich natychmiast, to poniosę porażkę, osłabnie zdecydowanie, wzmocni się sceptycyzm. Jeżeli biorę się tylko za jedną minutę i odnoszę w tym sukces – to jest to zwycięztwo, pojawia się większe doświadczenie, niż zazwyczaj, wolności od NE, pragnienie kontynuować praktykę.

Podczas OCK usuwaj NE tak, jakby to była Twoja ostatnia walka, której nie możesz przegrać. Chcesz – krzycz coś w myślach, chcesz – napinaj wszystkie mięśnie, chcesz – przegryź palec – rób co chcesz, ale nie poddawaj się, nie przestawaj usuwać NE. Napinaj wszystkie mięśnie jak tylko poczujesz, że zbliżają się NE. Przyzwyczajenie powinno być pokonane i już! Za wszelką cenę. A już potem nauczysz się usuwać NE bez zbędnych gestów, krzyków i tak dalej.

Praktyka sytuacyjnej kontroli („STK”) polega na tym, że nie rozbijasz swojego dnia na typowe sytuacje, w których pojawiają się charakterystyczne dla danej sytuacji NE i NT. Wchodząc na klatkę schodową czujesz wstręt do zapachu szczurów, a idąc do pracy – niepokój związany z opinią szefa i tak dalej. Osiągnij chociażby jeden, ale konkretny sukces, zdobądź chociażby jedną strefę, której już nie oddasz, wyrwij ją spod mocy NE. Będą upadki i wzloty, rozczarowania i odkrycia, ale oczyszczenie kolejnych sytuacji od NE będzie już nieco łatwiejsze. Ciebie z przeszłości juz nie ma, jesteś Ty-inna, gdyż „ty” to nic innego jak zbiór postrzegań w Twoim miejscu. Już więcej nie żyjesz poprzednim życiem, gdyż dokonałaś wymianę postrzegań, i jeśli zechcesz, możesz zmieniać się dalej. Dana zmiana to rezultat radosnego pragnienia, uporu i zdecydowania w jego realizacji.

W Twoich rękach jest prosta i sprawdzona metoda osiągnięcia pożądanych przez Ciebie postrzegań i usunięcia niepożądanych, i śmierdząca sczurami klatka schodowa zamieni się w „oświecony czynnik” („OśCz”), to znaczy postrzeganie klatki schodowej będzie rezonować z OśP. I im większa będzie część OśP wśród innych posrzegań, tym bardziej zacznie się przekształcać w OśCz.

OśCz to postrzeżenie-przełącznik, spust, prowadzący do OśP (zwłaszcza przy obecności pragnienia doświadczać OśP). Może nim być cokolwiek – widok wzburzonego morza, wysokich gór, zwierząt, roślin; wyrażenia, ludzie, melodia i tak dalej. Na przykład, patrzysz na ocean, doświadczasz OśP. Podlatuje wielki chrząszcz i kręci się nad Tobą, dotyka rąk, brzucha, i nagle to nie tylko nakłada się na OśP, lecz jakby rozrywa się szata tępoty, dochodzi do przerwania tratwy, powstaje przeszywający rezonans dwóch postrzegań, i czujesz wyraźną delikatność w stosunku do chrząszcza niezależnie od tego, że zawsze byłaś albo obojętnia w stosunku do nich albo nawet czułaś w stosunku do nich odrazę. Od tego momentu widok latającego chrząszcza staje się dla Ciebie OśCz.

Istnieje mechanizm przeniesienia OśCz – OśCz dla jednego OśP staje się OśCz dla innego.

Radzę zrobić listę wszystkich OśCz, gdyż taka lista umacnia jego siłę.

W opisie OśCz największe znaczenie mają szczegóły, wzmacniające jego rezonansową właściwość, i w związku z tym, że nie zawsze łatwo jest je oddzielić od masy innych wspomnień zawczasu, radzę opisać je wszystkie, a następnie wybrać te, które są znaczące. Na przykład, jest OśCz – wspomnienie o tym, że siedziałaś na kanapie z członkami stowarzyszenia „Mord” i przeżyłaś wyraźne OśP. Opisując to zdarzenie nagle zauważasz, że bardzo znaczący jest jeden szczegół: rysunek z brązowych słoników na narzucie. Nie możesz tego wyjaśnić w rozsądny sposób, dlatego chciałaś na początku nawet wyłączyć ten element z opisu jako nieznaczący.

 OśCz może być cokolwiek – tępy agresywny człowiek, brud na ulicy, zatłoczony pociąg, plakat reklamowy, niedopałek w muszli klozetowej – cokolwiek. Im precyzyjniej usuwane są przyćmienia, tym więcej jest OśP, tym więcej postrzegań staje się dla Ciebie OśCz. Wcześniej męczyłaś się w pociągu z nudy, a teraz co minutę robisz adnotacje, emocjonalne oczyszczanie, wyrażenie pragnień, badasz koncepcje, usuwasz NE i tak dalej, i po miesiącu nagle zauważasz, że postrzeganie niewygodnego i zatłoczonego pociągu tak ciasno splotło się z wysiłkiem, z OśP, że zamieniło się w OśCz. Jeżeli wcześniej patrząc na tępe i szare twarze czułaś NS, to po tym jak zaczęłaś całkowicie go usuwać, tępi ludzie stali się dla Ciebie OśCz.

Cały czas „wiesz” o tym, co się dzieje za ścianą domu lub biura – siedzą tam smutni koledzy lub sąsiedzi i zajmują się smutnymi sprawami. Jednocześnie wiesz, że gdzieś daleko za ścianą są także Jeżatina, Bodhi, Fjord, inni praktykujący, i ocean z gładką skórą, i błyszczące szczyty gór. Jednak w ramach nawyku podtrzymujesz w wyobraźni nie to, co jest OśCz, a to, co jesteś przyzwyczajona wyobrażać. Ten nawyk można zmienić.

Radzę prowadzić szczegółowe sprawozdania o prowadzonej przez Ciebie pracy dotyczącej zamiany postrzegań, bardzo szczegółowy pamiętnik z opisem Twojej walki. Należy po prostu przykleić się do notatnika i długopisu. Co robiłaś, co wyszło, co nie wyszło, jakie były odkrycia, ciekawe obserwacje, jaka była intensywność NE i OśP w procesie wykonywania wysiłku i tak dalej – szczegóły patrz w rozdziale „Opisy i notatki”. Na przykład, możesz różnymi znakami zaznaczać NE, usunięte natychmiast, usunięte w ciągu 2-5 sekund, i nie usunięte (jeżeli NE trwa więcej, niż 5 sekund). Pisemne odnotowanie doświadczenia zrównoważy sceptyczne myśli, będzie stanowić niezaprzeczalne świadectwo tego, że jesteś w stanie rozwiązywać takie zadania. W związku z tym, że w takim dzienniku będziesz zapisywać informacje, które nie powinny zobaczyć osoby trzecie (gdyż mogą oni zacząć odczuwać w stosunku do Ciebie agresję), to po to aby osiągnąć maksymalną szczerość, trzymaj swoje notatki w zabezpieczonych plikach, na przykład w programie Word. Przy czym hasło powinno spełniać następujące warunki – nie mniej, niż 10 znaków, nie składające się z części zwykłych słów, z użyciem dużych liter, cyfr i specjalnych znaków typu @#$%^&*.

Badanie konkretnych NE i ich klasyfikacja sprzyja ich bardziej efektywnemu rozróżnieniu i usunięciu.

Rozważymy dla przykładu irytację. Irytacja i niezadowolenie są bardzo wygodną bronią dla wyrobienia wysiłku, ponieważ często się pojawiają, są wyraźne i nie posiadają tak mocnego pojęciowego wsparcia, jak na przykład zazdrość albo litość. (Negatywny stosunek, niezadowolenie, irytacja, agresja, nienawiść są różnymi poziomami intensywności jednej NE, właśnie dlatego osoba przeżywająca „jedynie” negatywny stosunek jest osobą, która w każdej chwili może ujawnić nienawiść).

Każdą konkretną pojawiającą się irytację można odnieść do konkretnej kategorii, dopiero po tym usuwać. Wiadomo, że nie będzie tu możliwe osiągnięcie całkowitego usunięcia (to znaczy w ciągu półsekundy, sekundy), dlatego warto jest prowadzić klasyfikację NE jedynie na początkowym etapie, kiedy nie ma jasności co do jej pojawienia się. Kiedy prędkość usunięcia konkretnej NE się zwiększa, i od momentu jej pojawienia się do momentu usunięcia miną jedynie dwie-trzy sekundy, odniesienie emocji do kategorii przestanie być efektywne, i ten element będzie można bez szkody wyrzucić. Jednak na początku klasyfikacja wedlug kategorii posiada tę zaletę, że po to, aby określić daną kategorię i jej jakościowe cechy, musisz dosyć dokładnie rozważyć wszystkie aspekty pojawienia się NE. W ten sposób uczysz się dobrze zauważać NE w życiu codziennym, bez czego ich usunięcie nie jest możliwe.

Można, na przykład, podzielić wszystkie akty irytacji według typu sytuacji, w których one się pojawiają:

a)                      niechciane zachowania innych ludzi,

b)                     niechciane zachowania samego siebie,

c)                      niechciany zbieg okoliczności,

d)                     niechciane „zachowanie” przedmiotów,

e)                      ogólna irytacja „na cały świat”.

Nie jest aż tak bardzo ważne dokładne opisanie wszystkich sytuacji, w których w ramach nawyku pojawia się irytacja, ponieważ jej usunięcie w jednej sytuacji prowadzi do ogólnego wzrostu umiejętności zauważać i usuwać ją we wszystkich innych sytuacjach.

Akt usunięcia NE warto jest kończyć wywołaniem zdecydowania doprowadzić sprawę usunięcia NE do całkowitego zwycięztwa, pewnością w tym, że wcześniej czy później OśP przyjdą i wypełnią sobą wszystko.

Jeszcze jeden sposób podzielić emocje na dwie kategorie bazuje na różnicy w tym, jak zmienia się charakter ich pojawiania się w rezultacie obserwacji, fiksacji, badania. Jedna zaczyna słabieć i ulatniać się, inna nasilać się, rozwarstwiać i pogłębiać się. Biorąc pod uwagę pierwszy i drugi typ zachowania możemy je umownie nazwać „negatywnymi” i „pozytywnymi”. Ciekawe, że emocje, które wcześniej zdefiniowałem jako „negatywne”, zgodnie z danym podziałem także są negatywne. PE zachowują się dwojako. Niektóre z nich także rozdrabniają się, zwłaszcza dokładne przeciwstawienia NE (na przykład „gorycz utraty – radość posiadania”). Inne zaczynają się rozwarstwiać, to znaczy tam gdzie wcześnej zauważałeś jedną PE, teraz zaczynasz zauważać ich kilka.

Niektóre z nich rozpraszają się lub pojawia się pragnienie je usunąć, a inne na odwrót, wzmacniają się, pojawia się pragnienie częściej je przeżywać, i w rezultacie takiego oczyszczenia sukcesywnie zaczynają pojawiać się OśP. Chcę zwrócić uwagę na to, że tę cechę emocji nie da się wykorzystać w celu usunięcia NE, ponieważ za ten czas, w którym będziesz obserwować NE, zdąży ona wywołać masę innych NE, wzmocni NT i w rezultacie nie zniknie, a zmieni się w inne postrzeganie. Jednak ciągła zmiana postrzegań odbywa się w każdym przypadku, i jak widzimy, nie prowadzi to do zaprzestania NE. Zazwyczaj taką praktykę stosują osoby, które uprawiają samookłamywanie się, i w rzeczywistości nie chcą pozbyć się NE.

Bardzo efektywne jest łączenie różnych kierunków w praktyce – nie według wymyślonego schematu, a zgodnie z tym, co wydaje się w danej chwili ciekawe, co wywołuje radosne pragnienie. Błędnym jest myślenie: „najpierw usunę NE, a potem wezmę się za koncepcje i pragnienia”. Przyćmienia są ścisle między sobą powiązane, i nigdy uprzednio nie wiesz – w którym miejscu dojdzie do wybuchu, a kiedy następuje wybuch to tak jakby wyciągano nitkę z tkaniny – materiał ściąga się nie tylko w tym miejscu, gdzie zacząłeś ciągnąć za nić, a wzdłuż całej szerokości. Osiągnięcie wolności w czymś jednym odbija się na całym spektrum postrzegań, i często bywa tak, że postęp w usuwaniu NE doprowadza do tego, że niektóre koncepcje stają się nagle wyraźnie błędnymi, i na odwrót. Książka jest napisana konsekwentnie – rozdział za rozdziałem, inaczej się nie da, ale w praktyce zawsze kieruj się radosnymi pragnieniami.

Zgodnie z moim doświadczeniem, związanym z badaniami nad praktykującymi, ludzie zdolni do agresji mają znacznie mniejsze szanse, niż osoby przyzwyczajone do odczuwania litości w stosunku do siebie. Gwałtowny, wybuchowy, agresywny człowiek jest znacznie mniej zdolny badać swoje postrzegania, niż osoba, odczuwająca litość w stosunku do siebie. Prawdziwa walka z agresją rozpoczyna się dopiero wtedy, kiedy doprowadzasz do usunięcia nawet najsłabsze jej formy – lekkie niezadowolenie, słabą irytację. Całkowita kontrola i usunięcie nawet słabego cienia niezadowolenia lub negatywnego stosunku, odnotowywanie swojego stanu co minutę (według skali intensywności niezadowolenia od 1 do 10) – tylko w ten sposób masz szansę pozbyć się agresji. Agresja w dowolnej formie to straszna zaraza, najpoważniejsza forma choroby na negatywne emocje. Będziesz musiał desperacko walczyć o każdą minutę Twojego życia, jeśli chcesz ją pokonać. Żadna droga, żadna praktyka, żadne duchowe poszukiwanie – w ogóle nic nie jest możliwe dopóty, dopóki nie zostanie usunięta agresja.

Dosyć łatwo jest osiągnąć idealne usunięcie NE podczas „kanapowej praktyki”, to znaczy w stosunkowo cieplarnianych warunkach, kiedy nie występują silne drażniące czynniki, kiedy obok są sympatyczni w stosunku do Ciebie ludzie lub jeśli mieszkasz obok natury i prawie nie utrzymujesz stosunków z ponurymi ludźmi i tak dalej. Jednak najczęściej podczas długotrwałej kanapowej praktyki następuje kryzys. Zwłaszcza jest to oczywiste na początku praktyki, kiedy nawyk doświadczania OśP jest jeszcze zbyt mały. Terminem „kryzys” nazywam taki stan, podczas którego tak jakby i nie ma zauważalnych przyćmień, a z drugiej strony nie ma również i wyraźnych OśP. Niewiadomo za co się wziąć, dokąd iść. Nasila się stan „nic-się-nie-dzieje”, obniżają się do krytycznie niskiego poziomu entuzjazm i oczekiwanie. W tej sytuacji należy zastosować „aktywne poszukiwanie”, pozwalające na ujawnienie bardzo grubych warstw NE i NT, które nie ujawniły się jedynie dlatego z powodu braku odpowiednich drażniących czynników. To pozwala ćwiczyć idealne usuwanie NE w trudnych i bardzo trudnych sytuacjach, kiedy automatyzm negatywnego reagowania jest wyjątkowo ciężki do usunięcia.

Dla realizacji aktywnego poszukiwania najbardziej warto jest stosować „socjalne doświadczenia” („SD”), polegające na tym, że podstawiasz siebie pod uderzenie negatywnego stosunku ze strony innych ludzi. Przy tym warto jest dokładnie obmyślać drogi odwroru, warianty samoobrony, sposoby manipulowania otaczającymi Cię mechanizmami (w tym również mechanizmami zachowań ludzkich), żeby negatywny stosunek ze strony ludzi nie doprowadził Cię do niepożądanych rezultatów. Dlatego w szczególności warto jest przestrzegać prawo podczas SD, żeby mieć możliwość zadziałać

Oto przykłady zwykłych SD:

*) przyjść do sklepu i zapłacić za zakupy samymi drobnymi. Według prawa sprzedawca ma obowiązek przyjąć jakiekolwiek pieniądze, ponieważ jest to oficjalny środek płatności. U praktykującego pojawiają się takie NE jak lęk przed agresją ze strony sprzedawcy i innych klientów.

*) nie ustępować miejsca w publicznym środku transportu. NE, pojawiające się u praktykującego to wstyd, lęk przed agresją.

*) przejść się po przedziałach pociągu w brudnym ubraniu i prosić co łaska. Powstające NE to wstyd.

*) w towarzystwie obcych Tobie ludzi odgrywać rolę durnia. Powstające NE to poczucie własnego upośledzenia, obraza, wzburzenie.

Wielu moich czytelników negatywnie reaguje na pomysł przeprowadzenia SD, myśląc, że w ten sposób praktykujący nie tylko praktykują usuwanie swoich NE, ale dodatkowo „wywołują” u otaczających ich ludzi dodatkowe NE. Jednak oto czym się kieruję:

a) nie da się „wywołać” u kogoś NE. Człowiek sam decyduje się przeżywać NE, i wcale nie chce się od nich uwalniać. Bardzo łatwo można się o tym przekonać i bardzo nalegam, aby zrobić co następuje: opowiedz dowolnej osobie (pierwszej napotkanej lub Twojemu dobremu znajomemu) o tym, że istnieje sposób nie przeżywać NE, i spytaj czy on chce osiągnąć taki stan? W 90% usłyszysz odmowę i sentencję o tym, że „bez NE człowiek zamienia się w trupa”. Pozostałe 10% częściowo zgodzą się z tym, że chcieli by oni nie przeżywać NE. Opowiedz im o technologii PBD i za kilka dni spytaj, co zrobili aby osiągnąć rezultat. Niech opowiedzą ze szczegółami – co zrobili, co wyszło, co nie wyszło, jakie były ich odkrycia, obserwacje, jakie powstały w związku z tym radosne pragnienia i tak dalej. W odpowiedzi usłyszysz całkowite milczenie. Nikt nawet nie kiwnie palcem. To jest właśnie dowód na to, że poza rzadkimi wyjątkami nikt nie chce się uwolnić od NE. (Spróbuj „wywołać” NE u członka stowarzyszenia „Mord”, to znaczy w człowieku, który chce na stałe usunąć NE, i uparcie i zdecydowanie do tego dąży. Zobaczysz, że nic z tego wyjdzie, nawet jeśli będziesz ją obrażać, krzyczeć na niego, grozić, bić się i tak dalej.)

b) ludzie ZAWSZE, ciągle przeżywają NE lub NT. Przecież, gdyby ich nie przeżywali w jakimś momencie, to w tym samym momencie doświadczali by oni wyraźne OśP. Tak więc co za różnica – czy sprzedawca będzie się złościć na jednego klienta czy na drugiego? Czy będzie on czuł niesamowitą nudę czy irytację? Mało tego, wielu ludzi prędzej wybierze odczuwanie irytacji i agresji, niż nudę.

c) praktykujący, przeprowadzający SD, nie czuje pragnienia, żeby u innych ludzi pojawiały się NE. Korzysta on ze znajomości mechanizmów, które są kultywowane przez ludzi i wie, że w rezultacie odpowiedniego zachowania powstanie znana negatywna reakcja, i korzysta z tego. Ale jeżeli nagle zamiast stereotypowej irytacji jakaś osoba się uśmiechnie i poczuje chociażby sympatię, to praktykujący napewno również poczuje sympatię i zainteresowanie tą osobą (niezależnie od tego, że danego SD nie uda się przeprowadzić).

Praktyka „emocjonalnego oczyszczania” („EO”) jest nadzwyczaj efektywna dla usunięcia NT i drobnych NE. Niezwykła właściwość tej praktyki polega na tym, że pozwala ona oczyścić nawet to NT, którego w danej chwili nie rozróżniasz, i jedynie dzięki braku OśP możesz domyślać się, że ono istnieje. EO polega na tym, że starasz się usunąć NE, chociaż nie zauważasz żadnych NE. Skoro już posiadasz doświadczenie w staraniu się usuwać NE, nie jest Ci ciężko kontynuować ten wysiłek nawet przy braku rozróżnianych NE. Dokonywać wysiłek EO można albo według rozkładu (na przykład wydzielając 10 minut dla ciągłego EO) albo odnosząc go do konkretnych wydarzeń (na przykład do obojętnie jakiego spojrzenia na przechodzącą obok osobę – przecież z wielkim prawdopodobieństwem występuje przy tym najmniejszy wybuch NS), i tak dalej.

Radzę traktować EO jak czyszczenie zębów, jak niezbędną profilaktykę. Dopóki nie będziesz odczuwać nieprzerwanego oświeconego tła, praktyka EO będzie efektyna i jej nigdy nie będzie za wiele.

Po to, aby jak najmocniej skoncentrować się na EO, można podeprześ się wizualnymi obazami i stosować praktykę wzmocnionego emocjonalnego oczyszczania („WEO”):

1)                      Podczas każdego wdechu wyobraź sobie obraz strumienia światła, podnoszącego się od dołu brzucha do centrum klatki piersiowej. Niech obraz strumienia będzie „namacalnym”, „lepkim”, a jego jasność – wyraźną i trwałą.

2)                      Podczas każdego wydechu dokonaj wysiłku, który doprowadzi do usunięcia wszystkich postrzegań bez rozróżnienia. Towarzyszy mu pojawienie się obrazu mocnego wybuchu światła, rozpraszającego się od centrum klatki piersiowej we wszystkie strony i zmiatającego wszystko na swojej drodze.

3)                      Dla ułatwienia notowania warto jest podzielić WEO na akty, serie i cykle. Akt to jeden akt WEO na jeden wdech-wydech. Seria to kilka aktów podrząd bez przerwy (zalecam nie mniej, niż 50). Cykl to kilka serii z przerwą między nimi (zalecam nie mniej, niż 10 serii dziennie). Wykorzystanie korali odpowiedniej długości pozwala nie rozpraszać się na podliczanie.

4)                      Każdy cykl radzę kończyć pisemnym podsumowaniem w postaci odnotowanych spostrzeżeń, wykorzystując notatki zrobione podczas WEO.

5)                      W ciągu dnia można przeprowadzać dowolną ilość cykli.

 

Usuwanie NE podczas snu jest całkiem możliwe, nie sprawia to żadnej trudności, i aby to zrobić nie jest wymagana zdolność świadomego śnienia. Wystarczy jedynie na tyle ciężko i szczerze praktykować w czasie kiedy nie śpisz, aż nawyk usuwania NE automatycznie pojawi się również podczas snu. Im bardziej praktyka przenika w automatyczne sny, tym większym staje się poziom ich świadomości, tym większe prawdopodobieństwo tego, że pojawi się doświadczenie świadomego śnienia (ŚŚ), i że powtórzy się ono jeszcze raz i będzie bardzo ciekawe, ponieważ: a) przed Tobą pojawi się możliwość badania świata, o wiele większego i różnorodnego, niż świat postrzegań, w którym żyjesz na codzień, b) podczas ŚŚ jest o wiele łatwiej doświadczać bardzo wyraźne i różnorodne OśP. Szczegóły patrz w odpowiednim rozdziale.

Wśród ubocznych rezultatów praktyki usuwania NE występuje rosnąca umiejętność rozróżniać przejawy NE u innych ludzi. Będziesz obserwować te przejawy w otaczających Cię ludziach z niezwykłą wyrazistością i lekkością, tak jak by oni krzyczeli o tym w niebogłosy. Zaczniesz czytać ludzi jak otwartą książkę, w której ich emocje są szczegółowo opisane. Nikt nie będzie mógł ukryć przed Tobą fakt przeżywania NE, przecież przejawiają się one nawet w najdrobniejszych zwyczajach, gestach, intonacjach, grymasach, słowach. Tym bardziej wyda się zadziwiającym fakt, że oni prawie zawsze będą kategorycznie zaprzeczać, że właśnie przeżywają NE, i patrząc na nich będziesz w stanie zdać sobie sprawę z tego, w jakim przerażającym bagnie NE, nieszczerości, tępoty żyją ludzie.

Warto jest pozbyć się lęku przed „niesprzyjającymi warunkami”, ponieważ „niesprzyjającą” nazywa się tę sytuację, w której u Ciebie jeszcze się nie wyrobił nawyk usuwania pojawiających się NE i doświadczania OśP. Jeżeli będziesz gotowy usuwać NE i walczyć o OśP w każdej sytuacji, wtedy zamiast spazmatycznych lęków i konwulsyjnej ucieczki zaczną się pojawiać radosne pragnienia zmiany okoliczności, które prowadzą, jak pokazuje doświadczenie, do ciekawego rozwoju sytuacji.

Wpadanie w przyćmione stany typu „nic-się-nie-dzieje” przeżywa się już nie tak, jak wcześniej, jeżeli przejawiają się upór i zdecydowanie w osiągnięciu celu. Nazwę taki stan „radość zerowego rezultatu”. Jest to radość powstała od tego, że pojawił się upór i istnieje jasność w tym, że nie cofniesz się nawet niezależnie od chwilowego braku OśP.

W procesie usuwania postrzegania istnieją trzy znaczące momenty: 1) wyróżnić je i określić jako niepożądane w związku z posiadaniem [wsród całego zbioru postrzegań] pragnienia przestać je doświadczać; 2) przestać oznaczać je jako „ja”, „moje”, i zacząć rozpatrywać jako osobne niepożądane postrzeganie; 3) przyłożyć wysiłek, usunąć niepożądane postrzeganie.

Pierwsze ogniwo jest oczywiste. Trzecie tylko na pierwszy rzut oka wydaje się być najtrudniejszym. Jednak w rzeczywistości już posiadasz doświadczenie w przyłożeniu wysiłku w warunkach konfliktu pragnień; i owe wysiłki są radosne i towarzyszy im oczekiwanie wtedy, kiedy istnieje pewność, że „Ty” tego chcesz, że to dotyczy „Twoich” interesów; i wtedy przeszkadzające pragnienie wychodzi z konceptualnego oznaczenia „mojego” i łatwo jest je pokonać. Tak samo w praktyce – usuwane postrzeganie sukcesywnie wyprowadza się spod tarczy koncepcji „ja” i wysiłek związany z jego usunięciem staje się bardziej efektywny. Osiągnięcie w tym wyrazistości pozwala na pojawienie się pragnienia zbadać ten proces, szukać efektywne metody wyprowadzenia niepożądanego postrzegania z oznaczenia „ja”.

 

01-06) Istnieje jeszcze jeden rezonujący opis wysiłku usunięcia NE – „zwrot uwagi” („ZU”). Odpowiedno praktyka nosi nazwę „praktyka zwrotu uwagi”. Uważam, że na początkowych etapach warto stosować wyrażenie „zwrot uwagi” dla opisu wysiłku usuwania NE, ponieważ słowo „uwaga” wyjątkowo trwale weszło do naszego języka, - tak samo jak to miało miejsce z pojęciem „przeszłości”, chociaż nawet płytka analiza wystarczy, aby przekonać się o tym, że każde postrzeganie, jakie by ono nie było, zawsze istnieje tylko teraz, i „przeszłość” – to jedynie słowo, oznaczające zbiór myśli, w który wchodzi słowo „było”. Tak samo z „uwagą”. Kiedy mówię „zwróciłem uwagę na krowę”, oznacza to, że postrzeganie krowy w tym momencie zaczęło się przejawiać wyjątkowo intensywnie i trwale.

Również w tym miejscu podam definicję słowa „skupienie”, które często jest używane łącznie ze słowem „uwaga”. Jeżeli w ciągu jednostki czasu w tym miejscu jest obecnych 10 różnych postrzegań (wzrokowe postrzeganie kilku przedmiotów, myśli, emocji), a podczas innej takiej samej jednostki czasu tylko 5, wtedy mówię, że „zwiększyłem skupienie uwagi na wybranym przedmiocie” lub krócej – „skupiłem się na nim”. W ten sposób słowu „skupienie” można nadać odpowiednie znaczenie, które warto jest stosować, ponieważ często powstaje pragnienie postrzegania jedynie ograniczonej ilości postrzegań w danym momencie, na przykład, pragnienie postrzegać tylko OśP lub tylko myśli dotyczące jakiegoś jednego tematu. Jeżeli pomimo pragnienia skupienia się na jakimś postrzeganiu bardziej odczuwa się inne postrzeganie (na przykład jako mechaniczny nawyk), mówimy wtedy, że „uwaga została skradziona”, a jeżeli zamiast skupienia się na pożądanym postrzeganiu dochodzi do przetasowania różnorodnych postrzegań, wtedy mówimy, że uwaga jest „rozproszona”.

Praktyka ZU polega na tym, że uwaga, skradziona przez jakieś chaotyczne rozproszenia (NE, mechanicznym pragnieniem, mechanicznym wewnętrznym dialogiem (WD) lub wizualnymi chaotycznymi postrzeganiami i tak dalej) „powraca z powrotem”, „odrywając się od obiektu”, a potem albo „rzuca się” w wolnym stanie albo „kieruje się” na pożądane postrzeganie. Mówiąc językiem postrzegań, praktyka ZU polega na wymianie jednego postrzegania na inne, jednak obrazowy język „kradzieży” i „powrotów” może okazać się efektywnym w wyćwiczeniu nawyku zamiany postrzegań.

Mechaniczne myśli kradną uwagę poprzez krótkie gwałtowne uderzenie, tak jak mewa chwyta rybę, dlatego tutaj warto jest sprzeciwić się im wysiłkiem dążenia i skupienia. NE kradną uwagę mocno, nagle, tak jak rekin rozdziera kawał mięsa, dlatego warto sprzeciwić się im mocnym agresywnym wysiłkiem. Mechaniczne pragnienia kradną uwagę ukradkiem i nie zawsze szybko, jednak zawsze z całkowitą pewnością swojego zwycięztwa – tak jak rzymskie legiony idą na oblężenie Kartaginy, dlatego warto sprzeciwić się wysiłkiem wytrzymałym jak słoń.

Podam przykład notatek – notowanie postrzegań podczas ZU.

*) przerywam wszystkie działania, siedzę, nic nie robię, usuwam WD i NE

*) pojawia się stan jasności

*) stan jasności mętnieje, rozprasza się

*) następuje stan szarości

*) rozdwojenie – albo usunąć szarość i powrócić do jasności, lub poddać się szarości. Przypuśćmy, że mechaniczne pragnienie szarości przewyższa pragnienie OśP

*) powstaje spazmatyczne pragnienie wrażeń, żeby „zagłuszyć” szarość

*) zaczynają się poszukiwania obiektu, do którego przywiązała by się uwaga

*) znajduje się jakiś obiekt i uwaga się do niego przywiązuje

*) szarość się cofa, pojawia się zadowolenie, zainteresowanie i tak dalej

*) po jakimś czasie następuje przesyt, zmęczenie, niezadowolenie, utrata zainteresowania. Szary stan powraca

*) znowu mechaniczne pragnienie szarości przewyższa pragnienie OśP

*) pojawia się mechaniczne pragnienie nowych wrażeń, żeby znowu spróbować wypchnąć szarość

*) znowu pojawia się obiekt godny uwagi

*) pragnienie usunąć zamknięte koło „szarość – poszukiwanie wrażeń – zadowolenie – przesyt – zmęczenie” przewyższa pragnienie kontynuować jego podtrzymywanie, dokonuje się wysiłek zwrotu uwagi – uwaga odrywa się od obiektu, powraca i albo „rzuca się” w wolnym stanie albo kieruje się na oświecony czynnik (wyzwalające postrzeganie, związane z OśP)

*) pojawia się smutek w związku z utratą postrzegań

*) usuwam smutek

*) znowu jako nawyk próbuje się pojawić i wzmocnić szarość

*) usuwam szarość – przypuśćmy, że dzieje się to ze zmiennym sukcesem

*) spazmatyczna żądza wrażeń pojawia się znowu i znowu

*) znowu i znowu cierpliwie kontynuuję zwrot uwagi, niezależnie od tego, że za każdym razem pojawia się smutek w związku z utratą wrażeń, którą również usuwam

*) po wykonaniu serii takich cykli następuje mocne zmęczenie, jednak przeżywa się je jak bardzo przyjemne, zdrowe zmęczenie

*) pojawia się i wzmacnia oświecone tło

*) pojawia się uczucie przepełnienia, spuchnięcia w klatce piersiowej

*) kalejdoskopowa zmiana stanów szarości i jasności – szarość może momentalnie zamienić się w przeżywanie niezwykłej głębi i świeżości, i na odwrót

*) intensywne odczucia „spuchnięcia” wywołują potrzebę „odpoczynku”

*) zdaję sobie sprawę z tego, że „pragnienie odpoczyku” to mechaniczne pragnienie powrócić do znajomego stanu rozproszonej uwagi, szarości

*) pojawia się wytrwałość, skierowana na pokonanie pragnienia „odpoczynku” i tak dalej.

Usunięcie mechanicznego pragnienia wrażeń (MPWr) jest tym trudniejsze, im silniejsze jest dane pragnienie, a ono jest tym silniejsze, im intensywniejsze i znajome jest tło szarości, nudy, które będąc negatywną dominantą zazwyczaj nawet nie jest odnotowywane. Zwrot uwagi z MPWr to wyjątkowo ciężkie zadanie. Wysysa ona wszystkie siły, i czasami odczuwasz rozpaczliwe „konwulsje”. To po raz kolejny pokazuje, jak twardo siedzisz na igle wrażeń, którymi starasz się zagłuszyć NT. Na samym początku praktyki ZU nawet jedna lub dwie godziny nic nie robienia (zwykłego siedzenia lub leżenia na kanapie) to męka, prawdziwa tortura - czołowe zderzenie z mocnym NT. Radzę od czasu do czasu dołączać do ZU notatki z wrażeń na zasadzie opisanej powyżej, to znaczy notować wszystko, co się dzieje podczas ZU. To pozwala osiągnąć jasność w tym co się dzieje, śledzić za rezultatami. Porównując swoje notatki i odczucia zobaczysz, że z każdym dniem praktyka ZU staje się coraz mniej męcząca i coraz częściej towarzyszą jej wybuchy OśP, oczekiwanie, zainteresowanie danym doświadczeniem – chociaż wolno, ale jednak pokonujesz działanie narkotyku.

Podczas ZU mogą pojawiać się napady dotkliwej samotności, przytłaczającej swoją nieskończonością, tęsknoty, desperacji, nieuzasadnionej agresji i tak dalej. To oznacza, że wszystkie te NE są częścią składową Twojego dominującego NT, które przez cały czas do tej chwili niepostrzeżenie Cię zatruwały, jednak teraz one się przejawiają i można je usunąć. Rezygnując z MPWr pozbywasz siebie narkotyku o nazwie „wrażenia”, i zaczynają się „załamania”, chce się chociaż troszkę wrażeń, i jeśli się temu poddać, doświadczasz małą śmierć – niby staje się „lepiej”, ale w tym samym momencie ze zdwojoną siłą pojawiają się szarość i NE. Przyznanie się do bycia narkomanem pozwala z całkowitą powagą i zdecydowaniem rozpocząć usuwanie uzależnienia, przeszkadzającego doświadczać OśP.

Podczas praktyki ZU czas rozwleka się do niesamowitych rozmiarów. Jedna godzina wysiłków zawiera w sobie tyle odkryć, obserwacji, hipotez, pomysłów, ile za zwyczaj zdarza się w ciągu kilku dni. Niespodziewanie dostajesz w swoje ręce niekończące się źródło czasu.

 

01-07) Spośród błędów, które nie zostały wcześniej opisane wyróżnię następujące:

1) Wielu ludzi uważa, że nie da się usunąć NE, ponieważ są one skutkami błędnych interpretacji i innych zjawisk. Myślą oni, że walczyć ze skutkami to tak samo jak wziąć środek przeciwbólowy i myśleć, że leczysz chorobę, podczas gdy leczyć należy przede wszystkim nie ból, a samą chorobę, i pić nie aspirynę, a antybiotyki. Jeszcze czasem się mówi, że wystarczy po prostu zmienić zdanie i NE nie będą się pojawiać. Coś w stylu: uświadom sobie, że wszystko jest Atmanem i wszystko się zmieni. W rzeczywistości jednak:

a) Minimalne doświadczenie w usuwaniu NE pokazuje, że praca z koncepcjami nie może zastąpić bezpośredniego wysiłku usuwania NE, ponieważ powstały nawyk przeżywania NE działa niezależnie od tego, na ile silna jest podtrzymująca go koncepcja.

b) Dopóki rozmyślasz o przyczynach, przez cały ten czas NE żyje i się rozwija, pojawiają się nowe NE, podsyca się NT, i w rezultacie ponosisz całkowitą porażkę, podczas gdy idealne usunięcie NE prowadzi do jej całkowitego usunięcia.

c) Minimalne doświadczenie w usuwaniu NE pokazuje również, że jest to całkiem możliwe i dosyć łatwe, i stopniowo poprzedni nawyk przeżywania NE umiera, a na jego miejscu pojawia się nowy – nawyk usuwania NE i doświadczania OśP.

d) NE to nie jest ból fizyczny, i opisana wyżej analogia jest błędna, ponieważ bezmyślnie przenosi zależności z jednej dziedziny w zupełnie inną.

Jak dzielimy zjawiska na „przyczynę” i „skutek”? Jeżeli boli mnie ząb, połykam tabletkę przeciwbólową, jednak ból po godzinie znowu się pojawia i nasila się. W takim przypadku nazywam ból „skutkiem”, a próchnicę – „przyczyną”, i leczę próchnicę, wierząc, że leczę „przyczynę”, i rzeczywiście ból znika. Jednak po trzech miesiącach ból pojawia się znowu, i wtedy nazywam samą próchnicę „skutkiem”, a „przyczynę” widzę w tym, że nie czyszczę zębów. Dietetolog znajdzie jeszcze głębszą „przyczynę” mojego niezbalansowanego odżywiania się. Psychoterapeuta może nazwać niezbalansowane odżywianie się „skutkiem” kompleksu niższości lub urazu z dzieciństwa, a psychoanalityk nawet to nazwie „skutkiem”, twierdząc, że „przyczyna” tkwi w urazie porodowym. Buddysta natomiast sam uraz porodowy nazwie „skutkiem” błędnego zachowania w poprzednim życiu.

Dlatego w zależności od częstotliwości i siły pojawiającego się bólu oraz od zainteresowania tym problemem oddziałuję na ból na wszystkich poziomach – przede wszystkim połykam tabletkę przeciwbólową, następnie idę do dentysty, następnie kupuję pastę do zębów i zaczynam czyścić zęby, stosuję dietę, idę do psychoanalityka, zaczynam odmawiać mantry.

Rozważmy inny przypadek: kiedy rozciąłem sobie rękę, dezynfekuje rozcięcie (ponieważ mam swoje doświadczenie albo słyszałem o czyimś doświadczeniu, że jeżeli nie dezynfekować rozcięcie, to może powstać zakarzenie), nacieram je środkiem łagodzącym, i jeżeli rozcięcie zaczyna się goić, to więcej do niego nie wracam. Wyobraź sobie osobę, u której rozcięcie się goi, a ona przy tym rozmyśla: „nie, rozcięcie to jedynie rezultat, a przecież tam może być skutek” i zaczyna szukać tego „skutku”, wymyślać ją, i nawet rezygnować z korzystania ze środków łagodzących, ponieważ chce leczyć właśnie „przyczynę”, a nie „skutek”! Takie zachowanie uważamy za głupie, przecież rana dobrze się goi przy użyciu środków leczniczych, więc po co te domniemania „przyczyn” i rezygnacja z leczenia w rezultacie czego rana zaczyna gnić?

Z usuwaniem NE jest zupełnie tak samo. Kiedy tłumisz NE (to znaczy kontynuujesz ją przeżywać, jednak tłumisz jedynie jej przejaw), NE i NT nasilają się, co wskazuje na to, że tłumienie NE nie prowadzi do uwolnienia od nich. Kiedy zaczynasz usuwać NE (to znaczy „przełączasz się” z NE na OśP, całkowicie przestajesz przeżywać NE w danym momencie), to uświadamiasz sobie, że NT robi się słabsze, nawyk przeżywania NE również robi się słabszy, przy tym nie powstają żadne niepożądane skutki uboczne, a na odwrót – pojawiają się nawet bardzo pożądane skutki w formie wzmocnienia, bardziej częstych OśP, więc po co teraz rozmyślać o „przyczynach” i „skutkach”? Zdobądź swoje własne doświadczenie – usuń NE i przekonaj się o tym, że nie ma podstaw nazywać tego działania „leczeniem przyczyn”. Dowiedz się o tym, że jeżeli nie będziesz usuwać NE i zamiast tego będziesz rozmyślać o „skutkach”, wtedy „rana zaczyna gnić” – NE nasilają się, błędne koncepcje umocniają, radosnych pragnień staje się mniej, ciało zaczyna boleć, życie zamienia się w koszmar. Nie wierz niczemu na słowo – ZDOBĄDŹ SWOJE DOŚWIADCZENIE.

e) Co w tym powiązanym obiegu przyćmień jest „przyczyną”, a co „skutkiem”, nie da się powiedzieć – jedno przyćmienie ciągnie za sobą następne.

f) Porównanie rezultatów dołożenia starań aby usunąć NE i rezultatów rozmyśleń o początkowych przyczynach mówi samo za siebie.

2) Szuka się jakiegoś sprytnego chwytu, który pozwoli rozwiązać problem usunięcia NE bez dokładania starań – coś typu Wielkiego Czerwonego Przycisku (WCzP) – nacisnął – i problem z głowy. W charakterze takiego WCzP ludzie próbują wykorzystać wszystko co się da – usiąść w jakiejś szczególnej pozycji, wypowiedzieć klątwę, głodować, uprawiać sport, seks, medytacje, rozmyślać o tym, że „wszystko jest całością” i tak dalej – cokolwiek, byle tylko nie usuwać NE przy pomocy bezpośredniego wysiłku. To oznacza, że taka osoba albo w ogóle nie pragnie usuwać NE (tylko myśli, że tego pragnie) albo dane pragnienie jest bardzo słabe – o wiele słabsze, niż pragnienie przeżywać NE. Poszukiwania WCzP nigdy nie doprowadzą do rezultatu, nie warto nawet mieć nadzieję.

3) Po sukcesywnym akcie usunięcia NE może powstać lęk przed tym, że NE za chwilę znowu się pojawi jako nawyk, i znów trzeba będzie ją usuwać, i stąd powstaje spazmatyczne pragnienie uczepić się osiągniętego stanu stosunkowej wolności od NE. I oczywiście ten lęk nieuchronnie prowadzi do tego, że NE powraca jeszcze szybciej, niż to mogło by się zdarzyć bez niego, w związku z czym pojawiają się nowe NE.

Radzę nie odczuwać lęku, a stawać z NE twarzą w twarz, ze zdecydowaniem, oczekiwaniem i uporem, i nie bać się tego, że one będą się pojawiać znowu i znowu – oczywiście, że będą, przecież nawyki są bardzo mocne, a Ty będziesz miał możliwość wyćwiczyć do perfekcji nieskazitelność wysiłku usuwania ich. Nie stawaj na pozycji ofiary, bądź myśliwym tropiącym NE, śledź za nimi i doświadczaj oczekiwania od tego, że przed Tobą nowe doświadczenie, nowe zwycięztwa i porażki, które nieuchronnie w końcu doprowadzą Cię do pożądanego rezultatu.

4) Może powstać błędne przypuszczenie, że ponieważ istnieje tak wiele różnych przyćmień i doprowadzenie usunięcia nawet jednej zwykłej NE do stadium idealnego zajmuje tak wiele czasu, że w rezultacie żadnego czasu w życiu nie starczy; i dopóki będę się rozprawiać z jednym przyćmieniem, pozostałe będą się wzmacniać. Takie przypuszczenie jest całkowicie błędne. Wystarczy nawet nieznaczące doświadczenie w praktyce, aby zobaczyć, że usuwać NE jest ciężko tylko na samym początku, jednak sukcesywnie wytwarzają się nawyki dołożenia starań, wzmacniają się również same pragnienia usuwać NE i doświadczać OśP, i usuwanie każdego następnego przyćmienia udaje się coraz łatwiej i szybciej.

Osiągnięcie postępu w usuwaniu jednego przyćmienia można porównać do wyciągania nici z materiału – ciągnąłeś za jedno miejsce, a w rezultacie materiał się ściągnął wzdłuż całej swojej szerokości, to znaczy w miarę postępu w usuwaniu jednego przyćmienia czujesz ulgę w pracy nad pozostałymi. Oprócz tego, im dalej się poruszasz w praktyce, tym częściej powstają OśP, tym bardziej ciekawie staje się żyć, tym więcej entuzjazmu, oczekiwania, uporu i zdecydowania, i sam czas życia rozciąga się dziesięciokrotnie – w ciągu jednego dnia przeżywasz tyle, ile wcześniej nie przeżywałeś w ciągu miesiąca.

Myślę, że w ciągu dwóch lat intensywnej i szczerej praktyki można osiągnąć idealne usuwanie NE i nieprzerwane oświecone tło.

5) Jeżeli pragniesz wykluczyć, obejść bokiem jakąś część praktyki (na przykład, nie rozpraszać koncepcje albo nie rozwijać seksualność albo nie usuwać NE i tak dalej), to oznacza, że właśnie w tej dziedzinie Twoje przyćmienia są na tyle mocne, że zawczasu się poddajesz. Jeżeli chcesz osiągnąć postęp w PBD, to musisz oczywiście wybrać kierunek obecnej działalności jedynie zgodnie z radosnym pragnieniem, a nie poprzez koncepcję typu „trzeba rozwijać wszystko”. Jednak jeśli obserwujesz mocne odpychanie od jakiegoś obszaru praktyki, czujesz lęk na myśl o tym obszarze, to oznacza, że w tej dziedzinie masz bardzo mocne przyćmienia. Zdaj sobie z tego sprawę, usuwaj lęki i negatywny stosunek, łap każdy wybuch oczekiwania na myśl, że można pokonać tę trudność, że to jest jedynie kwestia siły Twojej szczerości, dążenia do OśP.

 

6) Istnieje taki punkt widzenia: „jeżeli w tajdze spotykasz się nos w nos z niedźwiedziem, to przerażenie pojawia się wcześniej niż myśli i emocje, w tym momencie zmienia się chemia ciała – wydziela się adrenalina, i w związku z tym, że jest to naturalna reakcja ciała nie zmąconego rozumem, to czy można uniknąć takiej reakcji i czy trzeba?”. Kiedy widzisz niedźwiedzia w zoo, przerażenie nie wiedzieć czemu nie następuje, a pojawia się zachwyt, uczucie piękna, sympatia, i to właśnie dowód na to, że przerażenie pojawia się nie przez postrzeganie niedźwiedzia, a od tego, że przeleciał łańcuch myśli, którego nie zdążyłeś zaobserwować: „dziki niedźwiedź – na wolności – niebezpiecznie”, i właśnie dlatego pojawiły się NE i związane z nimi nieprzyjemne odczucia w ciele. Ten sam przykład udowadnia, że nie chemiczne zmiany w ciele nieuchronnie prowadzą do NE, a odwrotnie – NE nieuchronnie prowadzą do zmiany chemii ciała, o czym już wspomniałem, kiedy mówiłem, że każda choroba, zgrzybiałość, złe samopoczucie są następstwem NE. I oczywiście nawyk przerażenia podczas spotkania z niedźwiedziem na przyrodzie również można usunąć, co jednocześnie pozwala szybciej i jaśniej myśleć i reagować na niebiezpieczeństwo, jeżeli ono istnieje.

7) Podstawowa trudność w usunięciu NE polega nie na pokonaniu samego nawyku jak to się może wydawać, a na tym, że praktykujący jest niewystarczająco szczery i nie zauważa albo nie chce zauważyć, że w rzeczywistości nie chce on przestać przeżywać NE i szuka, zamiast bezpośredniego usunięcia NE, jakiegoś obejścia, żeby jednocześnie doświadczyć OśP i nie usuwać NE. Taki praktykujący przypomina łabędzia, szczupaka i raka z baśni Kryłowa, dlatego jego wysiłek jest nie efektywny. Zwykle nieszczery praktykujący chce rozmyślać o NE, a nie usuwać je. On może całymi godzinami opowiadać o swoich problemach, codziennie zadawać pytania: „jak mogę usunąć NE”, „a skąd ona się wzięła”, usprawiedliwiać się tym, że nie może rozróżnić jaką w danej chwili przeżywa NE, chociaż rozróżnienie NE nie jest obowiązkowym warunkiem jej usunięcia – można usuwać „ten cholerny stan” jako całość. Kiedy są obecne NE – nie ma o czym myśleć, ponieważ nie doprowadzi to do usunięcia NE. Również samo myślenie nie może być wyraziste, ponieważ od NE powstaje tępota, niezdolność logicznego i twórczego myślenia. Najpierw należy usunąć NE, a potem myśleć, jeżeli przyjdzie na to ochota – oto efektywna postawa.

 

8) Bardzo powszechne jest złudzenie, zgodnie z którym, aby przestać przeżywać NE wystarczy „przyjąć wszystko jak jest”, coś w stylu - po prostu popatrz na swoje NE, przyjmij je takie jakie one są, spytaj siebie „kto je przeżywa?”, rozluźnij się, przestań dzielić je na pożądane i niepożądane, i one wyparują. Taka pozycja to usprawiedliwianie pragnienia przeżywania NE, sposób oszukać siebie i innych. Taka postawa jest szczególnie rozpowszechniona wśród „ezoteryków”, to jest ludzi, którzy chcą wywoływać wrażenie na innych ludziach poprzez wyszukaną mowę i poważny wygląd, chcą być uznawani za „nauczycieli”, jednak zupełnie nie chcą przestać przeżywać NE. Przecież ukryć NE jest prawie niemożliwe – one są zawsze widoczne chociażby trochę przez dobrego obserwatora w Twojej mimice, intonacji, zwyczajach, dlatego „ezoteryk” mówi: „nie tylko przeżywam NE, rzeczywiście w tej chwili je obserwuję, nie utożsamiam się z nimi, one nie mają nade mną kontroli”.

W rzeczywistości jest to oczywiście zwykła gra słów – jeżeli w tej właśnie chwili istnieje NE, nie ma żadnego sposobu, żeby z nią „się nie utożsamiać”, ponieważ „człowiek” to właśnie zbiór postrzegań i jeżeli w tym zbiorze są NE, to on w danej chwili właśnie jest człowiekiem, przeżywającym NE i żadne gry słowne niczego tu nie zmienią. Jeżeli człowiek nie zaczyna usuwać NE w tym samym momencie, w którym ona powstała, to znaczy że on chce nadal ją przeżywać i jego sytuacja staje się zupełnie beznadziejna, jeżeli on jest nieszczery, nie zdaje sobie sprawy z tego, że pragnienie przeżywania NE jest o wiele silniejsze. Jak taki człowiek może kogoś „nauczać”, jeżeli nie jest on szczery, jeżeli chce przeżywać NE, oszukując siebie i innych przemądrzałymi słówkami?

Dopóki będziesz „przyjmować wszystko jak jest”, „obserwować i nie utożsamiać się”, nawyk przeżywania NE będzie się jedynie umacniał.

9) W rezultacie konsekwentnego rozwoju cywilizacji nieuchronnie rośnie liczba ludzi, dążących do budowania i gromadzenia bardziej, niż do niszczenia i powolnej wegetacji (wyjątki od tej reguły są znane wszystkim z codziennych wiadomości). Jednak na temat problemu wyboru tego, co konkretnie gromadzić/budować/udoskonalać, do tej pory króluje pełen bałagan, i kiedy człowiek dokonuje wyboru, kieruje się on nie oczekiwaniem, a stereotypami, błędnymi koncepcjami.

a) Gromadzenie pieniędzy. Ile potrzeba pieniędzy człowiekowi po to, aby dostać wszystko, co go zadowoli? Czyżby milion dolarów nie wystarczył? Z uwzględnieniem tego, że pieniądze można trzymać w konserwatywnym banku i żyć z renty – w zupełności wystarczy i dwa razy mniejsza suma. W Stanach Zjednoczonych w tej chwili jest ponad milion osób posiadających majątek o wartości 1 mln dolarów. Czy oni wszyscy przestali prowadzić interesy, zrezygnowali z handlu i cieszą się życiem? Nic z tych rzeczy. Oni wciąż poświęcają 10 godzin dziennie na to, aby zarobić jeszcze jeden milion, a potem jeszcze i jeszcze. To narkomania, a nie gromadzenie. Paradoksalnie, nie mają oni czasu na przyjemności – oni tak i żyją aż do śmierci jak wiewórki w kołowrotku. A ile ludzi pracuje całe swoje życie, ale i tak nie zarabia nic konkretnego?

b) Gromadzenie rzeczy. Rzeczy się łamią, mogą się zepsuć lub być skradzione i bardzo szybko wychodzą z mody i to wszystko zamienia życie zbieraczy rzeczy w koszmar. Wydawało by się – jeżeli masz samochód, który przejeździł 5 lat i jeszcze 10 lat pojeździ, po co kupować nowy? Tylko po to, aby wywierać wrażenie na otoczeniu? Żeby dostać niewielkie powiększenie komfortu, tak jak by to było takie niezbędne, jak by to może sprawić, że będziesz chociaż trochę szczęśliwszy? Jeżeli się sprężyć i zarobić trochę więcej, można kupić piękniejszy samochód (albo działkę, meble – zależy co komu jest bardziej potrzebne). A potem jeśli jeszcze trochę więcej zarobić, można kupić bardziej nowoczesny model. A jeszcze można kupić od razu wszystkiego dużo na kredyt, a potem spłacać go przez 30 lat... Czy to nie jest uzależnienie? Czy zakupy zrobiły kogoś szczęśliwym? Spójrzcie na twarze właścicieli drogich samochodów i wszystko stanie się jasne – ich twarze są tak samo zniekształcone męką, NE, jak i twarze innych ludzi, a może nawet jeszcze bardziej. Ludzie zapomnieli o tym, że rzeczy mogą im służyć i sami stali się sługami rzeczy.

c) Wykształcenie. Kilka lat człowiek może poświęcić na to, aby dostać kolejny dyplom, który bardzo często nie daje mu żadnych profitów ani w kontaktach z ludźmi, ani nawet w pracy, ani tym bardziej w przeżywaniu przyjemności. Poczucie własnej ważności oczywiście wzrasta, jednak to robi Cię jeszcze bardziej bezbronnym, podatnym na obrażanie się, litość w stosunku do siebie, niezdolnym do odczuwania otwartości, sympatii, podążania za radosnymi pragnieniami. Zapychasz swoją głowę nieskończoną ilością śmieci, po czym z dumą dostajesz dyplom, świadczący o tym, że w Twojej głowie pojawił się jeszcze jeden kosz na śmieci, Twoje ręce i nogi nauczyły się robić jeszcze parę rzeczy, których raczej nigdy nie zastosujesz. Informacje się zapomina, podtrzymywanie nawyków wymaga ciągłej praktyki i w rezultacie o przyjemności od życia można zapomnieć na zawsze. Wiszące na ścianie dyplomy o wyższym wykształceniu, certyfikaty spadochroniarza/nurka/paralotniarza/alpinisty jedynie przypominają Ci o tym, że z każdym dniem nawyki robią się coraz słabsze, wydane czas i pieniądze zamieniają się w proch, a właśnie teraz zawładnęła Tobą nuda, szarość, inne NE, i zupełnie nie ma radosnych pragnień.

d) Dzieci i wnuki. Oto beczka zupełnie bez dna, do której miliardy ludzi wylewają swoje życia. „Żyję dla dzieci” – słyszałeś podobne twierdzenie? Na każdym kroku. Kobieta rodzi dziecko, po czym już nie ma potrzeby szukania radosnego pragnienia – ona ma teraz inne sprawy na głowie – miliony „trzeba”, „muszę”, „ma sens” i tak dalej. Tysiące spraw, nie ma już czasu na nic więcej, w tym również na to, żeby zroumieć, że całe to „życie dla dzieci” to jedynie narkotyk, którym się kłujesz do nieprzytomności. Czy warto mówić o tym, że dzieci zupełnie nie chcą, aby ich rodzice „żyli dla nich”, zamieniając ich tym samym w tępe istoty, nie mającą wolnego czasu ani wolności w wyborze zajęć, w rzecz, w sługę. One chcą wolności od nieprzerwanej opieki, często o charakterze prymitywnego i nachalnego fizycznego i psychicznego gwałtu. I im dłużej człowiek żyje „dla dzieci”, tym większe jest jego uzależnienie od tej „narkomanii” wychowania. I jeżeli wychowanie odbyło się „pomyślnie”, to rośnie mechanizm, posłuszny i martwy. I teraz oni albo się nudzą i kłócą się między sobą jak cała rodzina albo przenoszą swoje uzależnienie na wnuków, a jeżeli wychowanie odbyło się „niepomyślnie”, to dzieci posyłają rodziców gdzie pieprz rośnie i NE napierają z nową siłą.

Można przytoczyć jeszcze wiele podobnych przykładów; wszystkie je łączy jedno – człowiek błędnie wybiera obiekt gromadzenia, i jak podczas procesu gromadzenia, tak i po jego rezultacie przeżywa on nasilające się NE i wzrastające uzależnienie od wrażeń, rosnącą niepewność w utrzymaniu i wykorzystaniu rezultatów zgromadzonych rzeczy, uczucie bezsensownie przeżytego życia. Zostaje on z niczym i albo całkowicie i nagle się degeneruje albo musi wmawiać sam sobie, że przeżył swoje życie z sensem, i szukać coraz to nowsze obiekty gromadzenia z całych sił zamykając oczy na ich oślepiającą niezdolność zrobić jego życie szczęśliwszym.

W odróżnieniu od tego wszystkiego, PBD daje do rąk człowiekowi unikalny obiekt gromadzenia – tworzące jego samego oświecone postrzegania – to znaczy nie to, co „on posiada”, a to, czym on jest. Aby podróżować po świecie OśP nic nie jest potrzebne oprócz tego, aby być żywym. Zgromadzony „majątek” nie można odebrać, on się nie starzeje, nie mętnieje i nie wymaga wycierania od kurzu. To wyjątkowa i unikalna okazja dla człowieka wyjść ze ślepego zaułku, w którym on żyje już nie jedno tysiąclecie.

 

01-08) W miarę usuwania silnych NE pojawia się cały rój „drobnych” NE, które, jak się okazuje, ciągle przeżywałeś, jednak nie zauważałeś ich na tle bardziej wyrazistych NE. To odkrycie dokonuje się w rezultacie pojawienia się pragnienia wzmocnić OśP albo podczas poszukiwania przyczyny tego, że nie zależnie od tego, że ponoć bezbłędnie usuwasz wszystkie NE, OśP wciąż są rzadkie i słabe. W takim przypadku można zastosować „kondensację” – to co wcześniej oznaczałeś intensywnością „3” lub „4”, teraz oznaczasz jako „10”, w ten sposób „drobne” NE, których wcześniej w ogóle nie zauważałeś teraz dostają całkiem zauważalną ocenę intensywności, zaczynają się pojawiać i są usuwane. NE, które według starej skali były oceniane od 3 do 10 teraz wychodzą poza skalę.

Przeprowadzaj cykle całkowitego monitoringu i staraj się odnotowywać nawet najmniejsze wybuchy NE, również takie, podczas których nie jesteś pewien - czy pojawiła się NE czy nie. W rezultacie okaże się, że w ciągu pół godziny przeżywasz nie pięć czy sześć NE jak myślałeś wcześniej, a 50 lub 100! Wydaję się one bardzo drobne, jednak kiedy zaczynasz bezbłędnie je usuwać, pojawia się nagły wybuch częstotliwości i intensywności OśP. Wtedy staje się jasne, że „drobne” NE nie są wcale drobne, skoro ich oddziaływanie na OśP jest takie paraliżujące, a ich usunięcie prowadzi do nagłego nasilenia się OśP.

Jakościowo wykonana kondensacja zawsze prowadzi do tego, że tam gdzie wcześniej odnotowywałeś niewielką liczbę NE, teraz znajduje się ich dziesięć razy więcej.

Podczas praktyki kondensacji proponuję podzielić dzień na pięciominutowe odcinki i odnotowywać liczbę NE (i oczywiście je usuwać). Im bardziej ściśle wypełnisz dzień 5-minutowymi odcinkami, tym bardziej pomyślnie przebiegnie kondensacja. Jeżeli będziesz zajmować się tym po kilka godzin dziennie, wtedy po kilku dniach pojawi się pożądany nawyk zauważać i usuwać „drobne” NE.

Usuwanie mikro-NE technicznie jest bardzo łatwe, jednak wymaga to wysokiego poziomu uwagi – one są takie maleńkie, ledwo zauważalne, tak ciężko jest się nastawić na ich bezbłędne usunięcie. Pozostawić je bez uwagi jest niebezpieczne i kosztowne. Niebezpieczne dlatego, że powstają one jedna po drugiej, podsycając NT i blokując OśP. Kosztowne dlatego, że bezbłędne usunięcie mikro-NE prowadzi do niespodziewanie nagłego powiększenia intensywności i długości trwania OśP.

W miarę tego, jak objętość NE się zmniejsza, a objętość OśP się zwiększa, pojawia się i ciągle się wzmacnia „efekt długiego dnia”. W ciągu dnia przeżywasz tyle, ile przeżywałeś w ciągu tygodnia, dwóch tygodni, miesiąca. Szczególnie wyraźnie widać to podczas porównania notatek w dziennikach – przy przeciwstawieniu ilości i znaczenia odkryć. Szczególnie wyraziście czuje się to w rezultacie przeprowadzenia praktyki kondensacji. W rezultacie tylko dzięki temu realna długość życia wzrasta dziesięciokrotnie.

 

01-09) Często zdarza się tak, że człowiek nie odnotowuje ani OśP ani NE – „nic-się-nie-dzieje”. To oznacza, że w danym momencie istnieje NT, ponieważ w tym samym momencie, w którym nie ma ani NT ani NE, w tym samym momencie istnieją OśP. Takie NT tak właśnie się nazywa: „nic-się-nie-dzieje” („NSND”). Jeżeli intensywność NSND jest słaba, to często pojawiają się wybuchy PE, wtedy takie NT nazywa się „jasno-szarym stanem” („JSzS”). Trzy postrzegania: zadowolenie, NSND i JSzS oznaczę jako „ZNJ”.

W miarę tego jak usuwanie silnych i częstych NE wchodzi w końcowy etap, problem ZNJ pojawia się w całej okazałości, ponieważ są one zupełnie niekompatybilne z OśP. Człowiekowi cierpiącemu z powodu wieloletniej obecności NE, całe życie myślącemu, że ZNJ uwolni go od cierpień, jest bardzo ciężko z nich zrezygnować. Czasami człowiek „zanurza się” z głową w te stany, dopóki nie zwymiotuje, dopóki nie pojawi się w nim wyraźne dążenie do OśP, jednak nawet potem pokonanie nawyku chęci doświadczania ZNJ jest ciężkim wyzwaniem.

Na tle ZNJ mocno przejawia się pragnienie PE, które często nazywają „pragnieniem wrażeń” („pwr”). W pojęciu „pwr” zawrzemy również pragnienie wszystkich tych działań, przy pomocy których człowiek liczy na to, że przeżyje PE – czytanie książki, oglądanie filmu, rozmowa, a czasem nawet „uprawianie fałszerstwa”, to znaczy imitowanie praktyki, kopiując jej zewnętrzne formy (najczęstrza forma imitacji to puste rozmowy o praktyce).

Dla pokonania ZNJ i pwr radzę maksymalnie aktywnie wykorzystywać formalne praktyki – wyrażenie pragnienia [doświadczać OśP] na głos, wywołanie OśP, emocjonalne oczyszczanie i tak dalej. Formalne praktyki będą efektywne, jeżeli będzie się wykonywać nie mniej, niż 1000 aktów dziennie, optymalnie seriami po 20-50-100 aktów, kończąc każdą serię wolnym poszukiwaniem OśP, „wsłuchiwaniem się” w OśP.